Pedagog szkolny

Rok szkolny 2016/2017

 

 

Gry-Emocjonalne-1

 

 

Jak dzieci rozładowują napięcie emocjonalne ?

 

 

 


 

 

images

 

a89-552x400

Sekty

 

 


 

internet-porady-dla-rodzicw-1-728

Porady dla rodziców

 

 

 

 

10 porad dla rodziców

 


 

16

Gry

 

 

 


 

gallery545d16edb17707-73053277

 

 

 

 

 

]

 

 

 Przemoc – skutki

 


 

 

20140628_095238[1]

 

Pedagog szkolny

 

- mgr Beata Łangowicz

 

 

Godziny Pracy Pedagoga

w roku szkolnym 2016/2017

 

 

 

Poniedziałek   -  9.00 – 14.00
Wtorek   -  8.00 – 13.00
Środa   -  15.45 – 17.45 /dzień dla rodziców/
Czwartek  – 8.00 – 13.00
Piątek   -  8.00 – 13.00

 

 


ARTYKUŁ -

 

Rozwód i_jego skutki

 

 

 


 


 


Rok szkolny 2015/2016

e97ecfb017c0317d5646ca85f276a299

 

 

Normy i zasady w wychowaniu…

 

 

 

Dlaczego dziecko potrzebuje, a nawet wymaga zasad, reguł i granic?

 

 

 

Wbrew pozorom dzieci lubią zasady, ponieważ wtedy wiedzą, jakimi drogami mają się w życiu poruszać, czym się kierować, co w życiu jest ważne, co dobre, a co złe. Zasady wpajane dziecku od małego, to wartości, które procentują przez całe życie. Ustalone granice to pomoc zarówno dla dziecka jak i rodzica. Dziecko, którego rodzice jasno i czytelnie wyznaczają granice w domu łatwiej przyjmuje i stosuje granice w szkole, łatwiej przyjmuje normy obowiązujące w grupie rówieśniczej, nawiązuje dobre relacje koleżeńskie, z większą łatwością wchodzi także w świat jako dorosły i przyjmuje zasady obowiązujące w świecie ludzi dojrzałych.

 

 

 

Co zyskują dzieci, którym dorośli jasno wyznaczają granice, ustalają granice?

 

 

  • poczucie bezpieczeństwa,
  • z większą łatwością odróżniają dobro od zła,
  •  z większą łatwością podejmują decyzje,
  • mają większą łatwość w podporządkowaniu się ustalonemu w domu/szkole porządkowi/ hierarchii,
  •  budują adekwatny, pozytywny obraz siebie.

 

 

 

Jak ustalać zasady ?

 

 

Najskuteczniej działają zasady ustalone wspólnie z dzieckiem. Jeśli jest ono ich współtwórcą, to czuje się ono szczególnie zobowiązane do ich przestrzegania, zawsze możemy się odwołać w razie ich nie przestrzegania do wspólnego ich ustalenia. Czasami jednak bywają sytuacje, gdy dorośli, czy to rodzice, czy wychowawcy muszą dzieciom przedstawić zasady bez dyskutowania ich – np. dotyczące niejedzenia na lekcji, ciszy nocnej, przebierania obuwia w szkole. Zasady mogą też zmieniać się wraz z wiekiem i sytuacją w rodzinie. Np. jeśli dziecko ma 7 lat i zasadą jest kąpiel przed dobranocką, potem kolacja i sen, to trudno tą zasadę utrzymywać do pełnoletności. Gdy rodzi się dziecko w rodzinie, starszemu rodzeństwu przybywa obowiązków- trzeba wspólnie wprowadzić nowe zasady.

 

 

Aby zasady działały w naszym domu, powinny być:

 

 

  • jasne i czytelne,
  • zrozumiałe i możliwe do wykonania dla dziecka,
  • sformułowane pozytywnie, np. zamiast „nie krzyczymy”, to „mówimy cicho”,
  • z ustalonym systemem nagród (przywilejów)i konsekwencji, spisane na dużym arkuszu papieru- zwłaszcza wtedy, gdy dziecko ma tendencję do przekraczania granic, łamania zasad)
  • zasady muszą obowiązywać wszystkich domowników i gości, a nie tylko dzieci. Dzieci uczą się przez obserwację świata, w tym także dorosłych. Pamiętajmy, że nie nauczymy dziecka szacunku, jeśli sami nie szanujemy innych (w tym także naszego smyka). Ma to zastosowanie do wszystkich zasad, jakie chcemy wpoić pociechom.
  • istotną sprawą jest poinformowanie dziecka, że za dobre zachowanie i przestrzeganie zasad przewidziane są nagrody, a za niepożądane zachowania wyciągane są konsekwencje (nie kary- konsekwencje są wcześniej ZAPOWIEDZIANE) i to ściśle związane z danym przewinieniem. Ustalenie dobrych zasad, takich, które nie brzmią jak zakazy i nakazy tylko jak reguły, nie jest najprostsze, ale wykonalne, choć czasami to kwestia kilku prób.

 

 

 

Nie oczekujmy, że wszystkie nasze ustalenia zyskają od razu aprobatę naszych dzieci. Dajmy im czas na zaakceptowanie pewnych nowości i szansę na możliwość poprawy swojego zachowania. Pamiętajmy również, że dzieci będą nas testowały i sprawdzały, jak wytrwali i konsekwentni jesteśmy w naszych postanowieniach.

 

 

 

Co sprzyja wprowadzaniu zasad?

 

 

 

  • Zwracanie uwagi na pozytywy w zachowaniu dziecka poprzez stosowanie pochwał, akceptujących gestów, zachęt, szukanie tzw. „grudek złota”(choćby odrobinek tego, co może zachwycić, zaciekawić):

 

 

  • Zachęcanie: wierzę, że sobie poradzisz…, wiem, że potrafisz… Pochwały: narysowałeś pięknie….., samodzielnie napisałeś całe opowiadanie…, wypełniłaś w książce ćwiczenia….

 

 

  • Akceptujące gesty: uśmiech, otwarte ramiona, zwrócenie się ciałem do mówiącego, gdy dziecko jest małe przykucnięcie, pogłaskanie, poklepanie, przytakiwanie, gdy mówi,

 

 

  • Wychowanie w oparciu o autorytet.

 

 

 

Ważne jest, by rodzic, wychowawca miał autorytet.

Autorytet to warunek, aby wychowanie było efektywne. Ma on ogromny wpływ na prawidłowy przebieg procesu wychowania i na jego skuteczność.

 

 

Autorytet wg słownika języka polskiego to:

 

 

a) ogólnie uznana czyjaś powaga, wpływ, znaczenie;

b) osoba, instytucja, doktryna, pismo itp. cieszące się w jakiejś dziedzinie lub w opinii pewnych ludzi szczególnym uznaniem, poważaniem;

 

 

 

Autorytet jest pojęciem wieloznacznym. Może oznaczać osobę, która zasługuje na to określenie. Dla jednych autorytet kojarzy się z konkretną osobą, dla innych z nie tyle z osobą, ile z jaj określonymi cechami, które powodują, że tą osobę

 

 

Od urodzenia do około 10 roku życia rodzice są naturalnym autorytetem dla dziecka.

 

 

Między 9-10 a 11-12 rokiem życia dzieci odkrywają, że następuje upadek naturalnego autorytetu rodziców np.

Dziecko potrafi skojarzyć ze sobą różne zachowania ojca i stwierdzić, że on np. często kłamie ( mija się z prawdą).

Mama nie zawsze jest taka cierpliwa i nie zawsze wysłuchuje do końca, i wielu rzeczy nie wie.

 

 

 

Rodzice już nie są naj… !!!

 

 

 

1. Nigdy nie okłamuj swojego dziecka. Mów mu prawdę albo odmawiaj jej ujawnienia.

2. Dbaj o zgodność swoich słów z czynami. Nie rób czegoś, co potępiasz i nie potępiaj czegoś, co sam robisz.

3. Nie udawaj, że coś wiesz, jeśli tego nie wiesz.

4. Dotrzymuj słowa!

5. Bądź konsekwentny, ale zgadzaj się na przedyskutowanie stanowiska i negocjacje w sprawie.

6. Śmiało wypowiadaj swoje poglądy i broń ich.

7. Nie bój się przyznać przed dzieckiem do błędu i przeproś je, jeśli nie miałeś racji.

8. Nie bądź dwulicowy i zważaj na to, co mówisz.

 

 

 

pedag

 


 

fotolia_4903003_l(1)

 

cache_2432706739

 

 

 

Cykl powieści

autorstwa Małgorzaty Musierowicz

dla dzieci i młodzieży.

 

 

 

Do tej pory ukazały się następujące tomy popularnej serii:

- „Szósta Klepka” 1977r.;

-”Kłamczucha” 1979r.;

-”Kwiat kalafiora” 1981r.;

-”Ida Sierpniowa” 1981r.;

-”Opium w rosole” 1986r.;

-”Brulion Bebe B.” 1990r.;

-”Noelka” 1992r.;

-”Pulpecja” 1993r.;

-”Dziecko piątku” 1993r.;

-”Nutria i Nerwus” 1994r.;

-”Córka Robrojka” 1996r.;

-”Imieniny” 1998r.;

-”Tygrys i Róża” 1999r.;

-”Kalamburka” 2002r.;

-”Język Trolli” 2004r.;

-”Żaba” 2005r.;

-”Czarna polewka” 2006r.;

-”Sprężyna” 2008r.

 


Akcja każdej części rozgrywa się w Poznaniu (rodzinnym mieście Pani Małgorzaty). Główni bohaterowie to Państwo Mila i Ignacy Borejko oraz ich cztery córki: Gabrysia, Ida, Patrycja i Natalia. Ich losy są pokazane w bardzo ciekawy i zabawny sposób.

 

 

Zachęcam do sięgnięcia powyżej wymienione pozycje,

czy warto przekonajcie się sami.

pedag

 


 

DOPALACZE CZY NAPRAWDĘ SĄ GROŹNE?

CZY WIESZ CO ROBI TWOJE DZIECKO ?

 

 

 

Dopalacze są to substancje psychoaktywne, używki, których skład do końca nigdy nie jest znany i ulega ciągłej zmianie!
Można je kupić między  innymi za pomocą internetu, gdzie powstają strony i są tutaj zarejestrowani użytkownicy, którzy przyczyniają się do rozpowszechniania tych zagrażających życiu i zdrowiu substancji. Przez dopalacze można umrzeć szybciej niż zdążyć się uzależnić.Przede wszystkim są to środki zmieniające świadomość.Pierwsze światowe dane na ich temat pochodzą z połowy lat 80-tych.Można powiedzieć że są to nowe używki,które nie wiadomo do końca jak działają i jaka jest ich jakość? Ważna też jest podatność na nie, wielkość przyjętej dawki. Okazuje się, że na dziecko mogą zadziałać już szkodliwie za pierwszym razem, a dowody tego można znaleźć z doniesieniem Centrum Pediatrii w Sosnowcu, gdzie takie przypadki się zdarzają szczególnie w okresach szczególnie niebezpiecznych typu (wakacje, dni Sosnowca, zabawy typu Andrzejki, Sylwester itp.)

Rodzic przede wszystkim musi być uważnym rodzicem i przyglądać się swojemu dziecku.Jeśli zmienia się jego zachowanie,wygląd to może być sygnał, że z dzieckiem coś zaczyna się dziać. Wiemy też, że w okresie dorastania zmiana zachowań dziecka jest wpisana w jego rozwój i funkcjonowanie. Jednak ważne aby rodzic obserwował, czy dziecko jest pobudzone, czy spowolnione, czy inaczej „pachnie” itp. Oczywiście nie jest to jedyny wyznacznik niepokojących informacji na temat dziecka. Dlatego tytuł artykułu wskazuje na zainteresowanie – Co takiego robi moje dziecko ? Czy znamy jego znajomych? Czy wiemy jak spędza czas przy komputerze? Jaką rozrywkę wybiera najczęściej? itp.
Pamiętajmy o prawdzie oczywistej, jeśli nie mamy czasu dla dziecka nie będziemy wiedzieć , kiedy pojawi się zagrożenie z tej strony, brak kontaktu z nim utrudni nawiązanie relacji i podjęcia zdecydowanych działań mających na celu zapewnienie ochrony dziecku i wskazanie innych bezpiecznych form spędzania czasu wolnego.

 

 

Czynnikami zagrażającymi są:

  • brak pozytywnych emocji ,
  • brak poczucia bezpieczeństwa,
  • brak akceptacji środowiska w szkole jak i w domu.

 

 

Dziecko również często chce zaistnieć w środowisku rówieśniczym. To również jest zagrażające w przypadku dopalaczy. Najważniejsze jest odcięcie dziecka od dopalaczy i środowiska, które ma na nie wpływ. Trzeba wtedy szczególnie zwrócić uwagę na dziecko otoczyć je opieką i prawdziwą uwagą. To tego potrzebne są jasne granice, które pomogą dziecku poruszać się w świecie zagrożonym tymi używkami.Bardzo ważna jest konsekwencja, która ułatwia rozwój dziecka, bezpieczeństwo i sprawstwo rodzicielskie. Jeżeli mówimy dziecku „ nie” ono musi wiedzieć z czego te „nie” wynika. Np. nie dostaniesz kieszonkowego w tym miesiącu ponieważ wydałeś pieniądze niezgodnie z przeznaczeniem ale mogę Ci je odkładać na konto. Samo słowo „szlaban” nie wystarczy bez uzasadnienia. W przypadku uzależnienia każda sytuacja, w której rodzice tracą wpływ na dziecko jest zgubna. Szkoła ma za zadanie uczyć i pomagać rodzicom w wychowywaniu dzieci ale nigdy nie może ich zastępować w tej roli.

 

 

Czynnikami chroniącymi w tym wypadku jest dobra współpraca. Kiedy dziecko idzie do szkoły tworzą się dwie grupy- grupa uczniów i rodziców i grupa wychowawców i nauczycieli. Te dwie grupy powinny dobrze się poznać. Ważne aby powstały problem został w porę wychwycony i zminimalizowany.
Jeśli boisz się o tym mówić zadzwoń i zobacz co możesz zrobić w takiej sytuacji?
TELEFON ZAUFANIA:
tel.801 199 990,

czynne w godz. 16:00-21:00

 

  • Punkt Konsultacyjno-Informacyjny ds. Narkomanii przy OIK, Sosnowiec, ul. Szymanowskiego 5a; tel.32 298 93 87
  • Punkt Konsultacyjno-Informacyjny ds. Narkomanii,Sosnowiec,ul. 1 Maja 33, pok. 209; tel.32 266 39 69

 

 

PAMIĘTAJ!

Zacznij od dziś i postaw na swoje dziecko, aby czas, który macie do wykorzystania osiągnął cel jakim jest życie bez używek, które mogą się okazać zgubne i nieodwracalne w skutkach dla Twojego dziecka.

 

 

W szkole 22 odbywają się zajęcia sportowe. O szczegóły dopytaj wychowawcę!

 

 

Rodzicu pomyśl o założeniu kontroli rodzicielskiej, chroń i zadbaj już od dziś o swoje dziecko!

http://www.twojezaglebie.pl/sosnowiec-walczy-z-dopalaczami-90324

Polecam:
autor : M.Jedrzejko

http://www.cps.edu.pl/pub/cms/files/93/2015_kcer_mlody_czlowiek_w_ponowoczesnym_swiecie.pdf

Pedagog

 

 

 


 

 

wazne-czerw

OFERTA POMOCY INDYWIDUALNEJ

DLA RODZICÓW PPP nr 1 w Sosnowcu

ul.Piłsudskiego 114 ; tel.32/ 266-14-71

 

 

 

1. Poradnictwo dotyczące problemów wychowawczych, dydaktycznych i rozwojowych dzieci i młodzieży – Na bieżąco wg zgłoszeń – Wszyscy pracownicy.
2. Terapia rodzin – Na bieżąco wg zgłoszeń -  Psycholodzy zajmujący się terapią rodzin.
3. Praca terapeutyczna indywidualna – Na bieżąco wg zgłoszeń – Psycholodzy zajmujący się terapią.
4. Mediacje rodzinne – Na bieżąco wg zgłoszeń – M. Węgrzynowicz-Gruszka
A. Pieniążek, M. Szelewa, G. Boujmil (Bużmil)
5. Konsultacje dla rodziców dzieci z trudnościami w nauce języka obcego – Na bieżąco wg zgłoszeń – I. Wendel
6. Konsultacje dla rodziców dzieci z zaburzeniami centralnego przetwarzania słuchowego (CAPD) – Na bieżąco wg zgłoszeń – M. Ciszewska

 

 


 

 

OFERTA POMOCY GRUPOWEJ

DLA RODZICÓW PPP nr 1 w Sosnowcu

ul. Piłsudskiego 114 ; tel.32/ 2661471

 

 

 

 

1. Tajemnice efektywnego ucznia się – spotkanie dla rodziców klas I – III SP na terenie szkoły – Do ustalenia – Rodzice zespołu klasowego – A. Rzepiela
2. „Jak pomóc dziecku w odrabianiu lekcji” – Do ustalenia -  Rodzice zespołu klasowego – A. Rzepiela
3. Jak kształtować u dziecka nawyk czytania – Październik 2015 – maj 2016
- Rodzice uczniów klas 0-II – B. Kańtoch
4. O problemach dojrzewania – Do uzgodnienia – Rodzice zespołu klasowego – M. Węgrzynowicz-Gruszka, I. Natkaniec
5. Warsztaty doskonalące umiejętności wychowawcze „ABC wychowania” -  Do uzgodnienia – Rodzice dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjalnych – M. Kempara
A. Rzepiela
6. Zachowania agresywne dzieci i młodzieży – Do uzgodnienia -  Rodzice zespołu klasowego – M. Węgrzynowicz-Gruszka, I. Natkaniec
7. Trening umiejętności wychowawczych – Październik-grudzień 2015
Marzec-maj 2016 – 15 osób, grupa otwarta, na terenie poradni – I. Natkaniec
8. Grupa wsparcia z elementami warsztatów dla rodziców dzieci z wyzwaniami rozwojowymi I semestr roku szkolnego 2015/2016 – Rodzice dzieci nadpobudliwych, z zaburzeniami zachowania – A. Musiał M. Miklasińska
9. Konsultacje dla rodziców dzieci z trudnościami w nauce języka obcego – Do uzgodnienia -  Rodzice dzieci z problemami w nauce języka obcego -  I. Wendel

10. Dlaczego Internet bywa niebezpieczny – Do uzgodnienia -  Rodzice uczniów klas IV-VI – S. Jagieła

 

 


 

ogloszeniaBIG

 

„Wychowanie: Kara nie uczy dobrych zachowań. Ona tylko powstrzymuje te niedopuszczalne”

Coraz więcej mówi się o tym, żeby unikać karania dzieci.

Zapytam przewrotnie: czy istnieje taka sytuacja, w której kara jest zasadna?

Tak. Ale zacznę od odpytania pani. Do czego pani zdaniem służy kara?

Na przykład siedzimy w pizzerii, córka z synem kopią się pod stołem, rzucają serwetkami i wyją. Proszę, tłumaczę – nic nie pomaga. W końcu mówię: „Jak nie przestaniecie, nie będzie bajki przez trzy dni”.

Czyli po co jest ta kara?

Żeby przestali.

No tak, prawie dobrze. Kara ma zastosowanie, kiedy chcemy natychmiastowo przerwać jakieś działanie dziecka. Dlaczego twierdzę, że pani przykład jest prawie dobry? Bo ograniczyłabym się ze stosowaniem kar do sytuacji, gdy działanie dziecka zagraża bezpieczeństwu i trzeba to zachowanie przerwać natychmiast. Dziecko wybiega na ulicę. Wchodzi dziesiąty raz na zjeżdżalnię pod prąd, mimo że na placu zabaw jest tłok i w każdej chwili grozi kolizja. Wtedy stosujemy karę.

Kara powinna być bezpośrednio związana tematycznie z niepożądanym zachowaniem dziecka, działać natychmiast i uchronić dziecko przed niebezpieczeństwem. Czyli np. za wybiegnięcie na ulicę sześciolatek do końca spaceru idzie prowadzony za rękę. A nie: „Za wybiegnięcie na ulicę po powrocie do domu zabiorę ci klocki na tydzień”, „Za uparte wdrapywanie się na zjeżdżalnię pod prąd natychmiast opuszczamy plac zabaw”.

Znam dzieci, które powiedzą: „No i co z tego, wcale już nie muszę być na tym placu zabaw, i tak mi się znudził”.

Tym bym się akurat w ogóle nie przejmowała. Dziecku takie rzeczy nie są obojętne, nawet jeśli świetnie udaje, że są.

A co zrobić, kiedy np. młodsze bije starszego brata, robi to notorycznie, ale też niejako w obronie, bo starszy brat mówi mu coś przykrego? Co zrobić, jeśli prośby nic nie dają?

Reakcja rodzica powinna zależeć od tego, jak bardzo dzieci są zaangażowane w konflikt oraz ile czasu i cierpliwości ma w danej chwili rodzic. Można po prostu powiedzieć: „Nie dogadujecie się, więc was rozdzielam do chwili, kiedy powiecie sobie, że możecie się już razem bawić”. Następnie wysyłamy każdego chłopca do innego kąta pokoju lub do różnych pokoi i dajemy im inne zabawki.

Można się skupić na nauce rozwiązywania konfliktów. Dorosły werbalizuje konflikt i pyta dzieci, jak można go rozwiązać, a następnie analizuje z dziećmi podawane przez nie rozwiązania. Dobrym podręcznikiem jest tu książka Elizabeth Crary „Od kłótni do współpracy”. Można też rozmawiać ze starszym dzieckiem o przyczynach jego zachowania, o tym, jakie ma ze swojego zachowania korzyści i jakie straty, oraz o przyczynach zachowania brata.

A dlaczego kara za potworne zachowanie w pizzerii jest nie najlepszym pomysłem?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, kara nie uczy dobrych zachowań. Ona tylko powstrzymuje te niedopuszczalne. Nie powinniśmy więc opierać na karach wychowywania dziecka, bo wtedy jest to tresura, a nie nauka. Jak najmniej kar.

Po drugie, jeżeli wychodzimy z dzieckiem do restauracji, to rolą rodzica jest zaplanować to wyjście tak, aby była duża szansa, że będzie to pozytywne doświadczenie dla wszystkich. Oczywiście jeśli ktoś ma dziecko spokojne, ciche, to nie musi sobie tym, co teraz mówię, zaprzątać głowy. Ale jeśli mamy dziecko nadpobudliwe, bardzo ruchliwe, niecierpliwe? Rodzic takiego dziecka przecież wie, że jeżeli usiądzie w restauracji, zacznie rozmawiać z innymi dorosłymi, a dziecku każe czekać pół godziny cicho przy stole na tę pizzę, to będzie źle. I nieważne, że dziecko przed wejściem skuszone pizzą zapewnia, że tym razem będzie super grzeczne. Ono w tym momencie naprawdę w to wierzy. Ale my, dorośli, nie powinniśmy uwierzyć. My przecież wiemy, że wchodzimy na minę, i powinniśmy wiedzieć, że akurat to dziecko tej obietnicy nie będzie umiało dotrzymać.

 

 


 

To co taki rodzic ma zrobić?

 

 

 

Powiedzieć dziecku jasno, w jakie miejsce idziemy i jakie tam będą panowały zasady. Nie chodzi o to, by wygłosić przydługawy wykład na temat zachowania w restauracji. Trzy-cztery proste reguły. Lepiej pozytywne, a nie negatywne. Czyli: „Siedzimy przy stole i mówimy cichutko”, a nie: „Nie biegamy i nie krzyczymy”. Upewnijmy się, że dziecko zapamiętało i rozumie zasady. I zadajmy mu pytanie: „Co chcesz wziąć ze sobą, żeby się tym zająć, gdy ja będę rozmawiała z ciocią?”. Mój wnuk prosi np. o książeczkę z naklejkami. To dorosły jest odpowiedzialny za to, żeby tak zorganizować wyjście, by dziecko miało realne szanse odnieść tam sukces, czyli zachować się zgodnie z zasadami i zostać za to pochwalone. My, rodzice przewidujący i najlepiej znający nasze dziecko, możemy wpływać na zachowania malucha. Tworzyć taką przestrzeń, by jak najwięcej było tych zachowań pożądanych.

 

 

 

Niestety, nagminnym błędem rodziców w sytuacji typu pizzeria jest zwracanie uwagi na dziecko tylko wtedy, gdy zrobi coś złego. Obserwowałam kiedyś w kawiarni dziewczynkę, na oko trzyletnią. Mama rozmawiała z koleżanką, mała grzecznie rysowała obok. Nikt nie zwracał na dziecko uwagi. W końcu mała się znudziła, wstała i wyszła na ulicę. Oczywiście wtedy mama i jej koleżanka natychmiast wybiegły za dziewczynką, złapały ją, wzięły na ręce, mówiły do niej. Posadziły dziewczynkę – znów rysowała. Ale już się nauczyła, że jeżeli pójdzie w stronę drzwi, to zdobędzie zainteresowanie mamy. Będzie super! Klasyka: wkrótce cały czas stała z jedną nogą za progiem i wpatrywała się, czy mama widzi.

 

 

 

Zmierzam do tego, by okazywać zainteresowanie dziecku również wtedy, gdy jest ciche i grzeczne. Zainteresowanie rodzica to jedna z najfajniejszych nagród dla dziecka. Nie uczmy go, że najłatwiej może je zdobyć, robiąc coś wbrew. Zależy mi na tym, żeby podkreślić: jeżeli całe nasze wychowywanie jest spójne, to sytuacje, które wymagają kary, są rzadkie.
Od lat żyłam w przekonaniu, że alternatywą dla kar są nagrody. Tymczasem ostatnio wybitny neurobiolog prof. Gerald Hüther powiedział mi w wywiadzie, że nagradzanie dzieci obniża ich motywację wewnętrzną. Wykazał to eksperyment: naukowcy podzielili przedszkolaki na dwie grupy i usadzili je w dwóch pomieszczeniach. Dzieciom z obu grup zaproponowano zabawę w rysowanie. Ale jednej grupie dodatkowo obiecano nagrody za rysunki. Co się okazało? Dzieci, którym nie obiecano nagrody, rysowały chętniej i dłużej. Tym, które czekały na nagrodę, rysowanie przestało wydawać się atrakcyjne, chciały już tylko jak najszybciej skończyć rysunek, żeby dostać nagrodę.

 

 

 

Tak, racja, w wielu sytuacjach występuje ryzyko w stosowaniu nagród. Opowiem swój ulubiony dowcip na ten temat. Chłopcy na podwórku wymyślili, że będą się bawić, odbijając piłkę od ściany. Lokatorowi z parteru aż huczy w głowie od hałasu, więc wychyla się przez okno i mówi: „Chłopaki, płacę każdemu 10 zł za rzucanie całe popołudnie piłką w ścianę. I możecie zaprosić też kolegów”. Fama szybko się roznosi po podwórku. Niesamowita okazja, chłopaki, co to za facet z tego sąsiada? Zabawa trwa. Po tygodniu sąsiad wychyla się znowu: „Chłopaki, tylu was przyszło i tyle to trwa, że nie stać mnie na to, by płacić wam wciąż po 10 zł. Od dzisiaj płacę po 5 zł”. I co się stało? Chłopcy natychmiast przestali rzucać piłką. „Za 5 zł? Musielibyśmy być frajerami”, stwierdzili. A przecież tydzień wcześniej byli gotowi robić to za darmo, sprawiało im to przyjemność i nie potrzebowali nagród.

 

 

 

Więc tak, ogólnie zgadzam się z prof. Hütherem. Lepiej rozsmakować dziecko w nauce matematyki, niż obiecywać mu lody za rozwiązane zadanie. Jest jedno ale. Niektóre dzieci mają szczególne trudności w danej dziedzinie. Na przykład mały dyslektyk. Dziecku, które nie ma tej przypadłości, stosunkowo łatwo jest pokazać, że nauka czytania się opłaca. Nagrodą jest samodzielny dostęp do świata, do którego wcześniej nie miało dostępu: bajek, komiksów, instrukcji do gier itd.

 

 

 

Ale dyslektyk? Wysiłek, jaki musi włożyć w naukę czytania, jest ogromny, a nagroda nie przychodzi i nie przychodzi. Jeśli mielibyśmy położyć na wadze ilość pracy, którą mały dyslektyk musi włożyć, to na drugiej szali ewidentnie nie ma tego naturalnego wynagrodzenia. A szale powinny być jednak na równym poziomie. Dziecko nie potrafi ślęczeć nad tymi nieskładającymi się w nic literkami kilka godzin dziennie tylko dlatego, że to inwestycja na przyszłość, która mu się zwróci za dziesięć lat. No nie.

 

 

 

Uważam, że w takim wypadku trzeba się z dzieckiem umówić na nagrodę, bo najważniejsze, aby nauczyło się czytać, a wewnętrznej motywacji do czytania to dziecko nie ma i dopóki się nie nauczy czytać, nie będzie jej miało. Codziennie dziecko może dostawać punkty za czytanie, a w niedzielę wymieniać je na nagrody, np. kino w niedzielę rano za tydzień pracy. Możemy nawet płacić pewne kwoty pieniędzy, jeśli np. dziecko zbiera na deskorolkę. Ważne, żeby tego systemu nie rozszerzać na wszystkie obowiązki dziecka, ale stosować go w naprawdę wyjątkowych przypadkach, kiedy dla dziecka dane zachowanie jest bardzo trudne i nienagradzające.

 

 

 

Co to znaczy kształtowanie zachowania dziecka bez kar i nagród? Przecież nie da się całego życia przygotować, zaplanować i omówić z dzieckiem wcześniej tak jak wyjścia do pizzerii. Zamiast do zabawy trzeba przysiąść do lekcji, bo zostały zadane w ilości ponadprzeciętnej, i draka gotowa.

 

 

 

Dziecko, podobnie jak każdy człowiek, ma prawo do wszystkich emocji. Wszystkie emocje dziecko może przeżywać i wszystkie wolno mu przeżywać. Również złość czy wściekłość. Nie ma sensu mówić dziecku: „Nie masz prawa być wściekły na kolegę/mamę/panią w szkole”, „Nie masz prawa czuć zazdrości”. Zły i niedopuszczalny może być natomiast sposób wyrażania emocji. A jaki jest akceptowalny sposób ich wyrażenia? Tego musimy dziecko nauczyć, bo z tym się nie rodzi.

 

 

 

Kontrolowanie sposobu wyrażania emocji to kwestia rozwojowa. Oznacza to, że dziecko do tego dojrzewa. Jedno szybciej, drugie wolniej.

 

 

 

Dobrym sposobem na dziecięcy wybuch wściekłości jest time out (izolacja). Jest to czas, który dajemy dziecku, by opanowało emocje. Niech to będzie z góry ustalone miejsce: pokój dziecka czy fotel na uboczu. Jeśli w dziecku wzbiera złość i czujemy, że za chwilę nastąpi wybuch, to przypomnijmy mu: „Widzę, że czujesz złość. Idź do swojego pokoju”. Ważne, by nie traktować tego jako karę. To nie ma być „karny stołek” promowany jakiś czas temu w popularnym programie telewizyjnym. Ani żadna ośla ławka. W tym umówionym miejscu dziecko nie musi siedzieć na baczność ani twarzą do ściany. Chodzi o to, by opanowało tam swoje emocje bez wyżywania frustracji na innych. Bez kopania, bicia, obrażania itp.
Jeżeli dziecko pójdzie w to umówione miejsce i zabierze się do rysowania czy czytania komiksu, będzie głęboko oddychało albo liczyło wspak od 100 do 0, to OK. Pozwólmy mu na to. Przecież my też robimy różne rzeczy, żeby się uspokoić, gdy jesteśmy wściekli. Pijemy herbatę czy malujemy paznokcie. Tak więc time out nie jest karą i jeżeli dziecko pójdzie na ten „fotel” i się opanuje, to wręcz należy mu się za to pochwała. To jest nauka radzenia sobie z trudnymi emocjami. To, czy dziecko będzie traktowało time out jako karę, czy nie, zależy od nas. Czy będziemy umieli powiedzieć mu, że jego emocje są w porządku, ale każdy musi się nauczyć mieć nad nimi kontrolę, więc czas wyjść do pokoju, by nie narobić głupot? Czy zaczniemy wrzeszczeć na dziecko, że ma się wynosić i je obrażać? W tym drugim wypadku nie samo odseparowanie, tylko nasz wrzask i nasze słowa są karą.

 

 

 

A jeżeli dziecko nie chce wyjść?

 

 

 

Reakcja rodzica zależy od wieku dziecka. Jeśli dwulatek ugryzł brata, to po prostu wstawiamy go na chwilę do kojca, pokazując wyraźnie, że zrobił coś nieakceptowalnego i dlatego chwilowo zostaje odseparowany. To jest taki time out w wersji dla najmłodszych. Dla dwulatka najistotniejsza jest sama akcja: ugryzł – został odseparowany. Nie ma co się rozwodzić w tłumaczeniach, dlaczego idzie do kojca, bo dla takiego malucha to za wcześnie. Przedszkolak z czasem się nauczy, gdzie jest miejsce uspokajania się, co nie oznacza, że zawsze będzie chciał z niego skorzystać.

 

 

 

A co robić, jak nie zechce? W domu goście, syn miał iść o dziewiątej spać, ale nie idzie. Piekli się, nie ma mowy, żeby poszedł się uspokoić.

 

 

 

Szkolniaka nie wyniesie pani na siłę do jego pokoju, bo to by była jakaś szarpanina. W takiej sytuacji sposobem jest ignorowanie dziecka. Przestajemy je widzieć, nie reagujemy na jego zaczepki, pretensje, pytania. Dla rodzica jest to wbrew pozorom trudne zadanie, wymaga uruchomienia dużych pokładów cierpliwości. Również siły, by nie ulegać „dobrym radom” lub nawet perswazjom innych dorosłych: zrób to, zrób tamto, ukarz go, wlej mu itd., itp.

 

 

 

W końcu się zmęczył i usnął. I następnego dnia co? Może jednak należałoby jakoś okazać, że sytuacja jest niezałatwiona, np. odwołać umówione pójście do kolegi? Zaaresztować kieszonkowe, by nie zaczął dnia od sprawiania sobie przyjemności?

 

 

 

To zależy, jak jesteśmy z dzieckiem umówieni. Jak coś już dziecku daliśmy czy obiecaliśmy, to nie wolno mu tego odbierać. To jedynie rodzi frustrację i podważa zaufanie. Możemy natomiast umówić się z dzieckiem, że za przestrzeganie zasad będzie otrzymywało przywileje. Niektóre przywileje są więc bezwarunkowe, a inne można zarobić bądź nie. Czyli: jeśli będziesz przestrzegał naszych domowych zasad, to na koniec każdego dnia zarabiasz uśmiechniętą buźkę. Jeżeli w tydzień zbierzesz pięć buziek, to idziemy do kina.

 

 

 

Nie jest dobrym systemem dawanie w poniedziałek siedmiu buziek i za złe zachowanie zabieranie po jednej. Takie odbieranie to właśnie kara, a więc zwraca uwagę na zachowania niewłaściwe zamiast na właściwe.

 

 

 

Taki system wychowawczy stosowany jest również w wielu szkołach. Na początku roku dzieci dostają pulę punktów, które potem za różne „przestępstwa” się dzieciom odbiera. Dzieci bardzo źle to przyjmują. „Niby było moje, a teraz mi zabierają!”

 

 

 

Czy domowe zasady powinny być spisane? Czy w ogóle jest to wykonalne? Przecież nie wszystko da się spisać.

 

 

 

Nie wszystko da się spisać i domowe zasady nie powinny wszystkiego obejmować. Chodzi o to, by dziecko wiedziało na pewno o kilku bardzo ważnych sprawach i tych najważniejszych granic nie przekraczało. Zwykle jest to kilka ważnych zasad i te kilka można zapisać. W różnych rodzinach te zasady są różne i zmieniają się w zależności od wieku dziecka. Dla rodziców przedszkolaka ważną zasadą może być mycie rąk przed każdym posiłkiem, a dla rodzica nastolatka najważniejsze może być to, żeby zawsze informował, dokąd idzie, i zawsze wracał o godzinie umówionej z rodzicem.
A jeżeli dziecko się nie awanturuje, tylko zwyczajnie odmawia wykonywania obowiązków?

 

 

 

Wtedy warto stworzyć taki system wzmocnień, żeby mu się nie opłacało odmawianie.

 

 

 

Do nastolatka: „Wyjdziesz do znajomych, dopiero jak pozmywasz (bo umawialiśmy się, że ty zmywasz po kolacji). Pójdziesz na sobotnią imprezę, jeśli w pokoju będzie porządek”. Do kilkulatka: „Pójdziesz na ukochaną lekcję baletu/ plac zabaw, jeżeli przedtem powkładasz klocki do pudełka”.

 

 

 

Ale to mama nie odpuści baletu, bo po pierwsze – zapłaciła, a po drugie – zależy jej, żeby dziecko robiło postępy.

 

 

 

Jeśli mama nie ma zamiaru odpuścić baletu lub wyjścia na dwór w ładną pogodę, to nie powinna była wypowiadać zdania: „Pójdziesz na ukochaną lekcję baletu/plac zabaw, jeżeli przedtem powkładasz klocki do pudełka”. Dziecku nic się nie stanie, jeżeli raz mimo pięknej pogody przesiedzi całe popołudnie w domu. A za to się nauczy, że mama nie żartuje, jak mówi, że trzeba poskładać zabawki przed wyjściem.

 

 

 

Dziecko się poawanturowało, potem uspokoiło. Coś tam sobie robi w pokoju, nie przeprasza nas. Warto byłoby jednak omówić to, co się stało. Mam iść do niego pierwsza?

 

 

 

Dziecko to nie jest pani równy partner. Przecież to nie tak, że pani się obraża, a ono musi przepraszać. I pani albo wybaczy, albo jeszcze poudaje obrażoną. Pani rolą jest modelowanie zachowań dziecka tak, żeby wskazywać mu te dobre i do nich zachęcać. Tak, żeby nie dopuszczać do tych złych, a jeśli już wystąpią, to je ukrócić. Spokojnie może pani iść pierwsza do dziecka i z nim porozmawiać. Nie powinniśmy się obrażać na dziecko. Podobnie jak ja nie mogę się obrazić na swojego pacjenta na terapii. Niezależnie od tego, jak się zachowa. To nie jest ta relacja.

 

 

 

A jeśli postąpimy niekonsekwentnie? Powiemy: „Jak zobaczę, że jesz śnieg, to wracamy do domu”. Jednak potem dziecko je ten śnieg, ale jest tak pięknie, nie chce nam się wracać i odpuszczamy. Co taka niekonsekwencja robi dziecku?

 

 

 

To szkodzi raczej dorosłemu niż dziecku. Taka niekonsekwencja spowoduje, że dziecko będzie tego rodzica bardziej testowało. Wczoraj tata mi groził, ale groźby nie spełnił, no to spróbujemy dzisiaj, może znowu się upiecze. Mówi, że nie wolno otwierać komputera przed odrobieniem lekcji, że jak otworzę, to nie będzie bajki, no ale może tak jak wczoraj zapomni o konsekwencjach.

 

 

Dr Barbara Arska-Karyłowska – psycholog i psychoterapeuta dzieci i młodzieży, kierowniczka Zakładu Psychologii Klinicznej Dziecka i starszy wykładowca w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

 

 

 


 

 

Kiedy warto wybrać się z dzieckiem do psychologa?

 

 

 

• gdy dziecko znajduje się w tak zwanej grupie „ryzyka ciążowo–okołoporodowego” (istotne problemy w okresie ciąży lub okresie okołoporodowym),
• gdy u dziecka stwierdzono zaburzenia neurorozwojowe, zaburzenia napięcia mięśniowego wymagające rehabilitacji,
• gdy dziecko ma wadę genetyczną lub inny rodzaj niepełnosprawności,
• gdy dziecko cierpi na chorobę przewlekłą zaburzającą jego normalny rytm funkcjonowania (istotne ograniczenia związane z chorobą, liczne zabiegi, hospitalizacje),
• gdy dziecko nie osiąga przewidzianych dla danego wieku osiągnięć rozwojowych,
• gdy dziecko nie chce i nie potrafi bawić się zabawkami, unika całej grupy zabaw, bawi się bardzo krótko (oczywiście w stosunku do wieku rozwojowego),
• gdy funkcjonuje w swoim świecie i jest miernie zainteresowane otoczeniem,
• gdy ma problemy z nawiązaniem relacji społecznych – z rówieśnikami czy z osobami dorosłymi,
• gdy nie nawiązuje stosownych do wieku prób komunikacji z otoczeniem (opóźniony rozwój mowy),
• gdy małe dziecko wykazuje problemy pielęgnacyjne: trening czystości, rytm spania, problemy z jedzeniem,
• gdy wykazuje w sposób przewlekły nasilone reakcje złości, smutku, agresji, płaczu, lęku, nie potrafi radzić sobie z niepowodzeniami,
• gdy przejawia specyficzne trudności w nauce szkolnej (nauka pisania, czytania, działania matematyczne),
• gdy ma trudności w konfrontacji z wymogami szkolnymi (wagary, pogorszenie ocen, niewywiązywanie się z obowiązków, fobie szkolne),
• gdy musi poradzić sobie z trudną sytuacją, np. rozwód rodziców, śmierć kogoś bliskiego, wypadek, duża liczba zmian, która przekracza jego możliwości adaptacyjne,
• gdy demonstruje problemy wychowawcze w domu, przedszkolu, szkole, gdy przejawia zaburzenia odżywiania
• gdy obserwujemy objawy uzależnienia (np. substancje psychoaktywne, ale też behawioralne, np. komputer),
• gdy dziecko przejawia objawy psychosomatyczne (np. bóle głowy, brzucha, moczenie, nawykowe zaparcia bez uchwytnej przyczyny somatycznej).

 


 

 

Odrębną grupą problemów, które mogą być wskazaniem do konsultacji psychologicznej, są specyficzne trudności młodzieży w okresie dojrzewania:

• wzmożona emocjonalność, wahania nastroju, nastroje depresyjne,
• nieakceptowanie zmian zachodzących we własnym wyglądzie,
• nasilone przejawy buntu, przeciwstawiania się autorytetom,
• problemy z określeniem rodzącej się tożsamości,
• problemy z zaburzeniami odżywiania,
• problemy związane z odkrywaniem własnej seksualności,
• problemy z podejmowaniem decyzji odnośnie wyboru drogi edukacji/wyboru zawodu
Pedagog
Informacje pochodzą z poradnika
link

http://ipip.org.pl/images/poradnik_pdf_4.pdf

 

 

 

 


 

Poćwicz i sprawdź jaką masz wymowę!

 

 

łamaniec jezykowy

 


 

dzieci_swiata_krzywe

 

„NIE” z miłości

 

 

 

 

Każdy rodzic musi sobie odpowiedzieć na pytanie- w jakich sytuacjach chce i może mówić NIE. Najlepszym prezentem, jaki rodzice mogą dać dziecku, jest świadomość, że myślą to, co mówią i mówią to, co myślą.
W relacjach między członkami rodziny chodzi nie tyle o to, co robimy, ale przed wszystkim o to, jak i dlaczego to robimy. „NIE” to odpowiedź, w której jest najwięcej miłości. Dlaczego trudno nam czasem powiedzieć to słowo? Ponieważ nie chcemy innych ranić, unikamy konfrontacji, chcemy aby inni nas lubili. Dużo trudniej mówić NIE i dlatego jest w nim więcej miłości, bo wymaga zaangażowania, szczerości, odwagi. Małe dzieci stale przekraczają granice ustalone przez rodziców.
Zachowanie dzieci zmierza zawsze do dwóch celów: zaspokojenia swoich pragnień i poznania rodziców. Chcą wiedzieć, co się rodzicom podoba, a co nie .Co pochwalają, a co potępiają. W co się chętnie angażują, a co odrzucają. Ten proces nauki wymaga jednoznacznych sygnałów, ze strony rodzica i ciągłych powtórzeń.
Odpowiedzi i reakcje muszą być tak jasne, jak to tylko możliwe. Rodzice powinni wykazać się cierpliwością i dać dziecku czas na utrwalenie zdobytej wiedzy. Może to zająć zarówno kilka dni, jak i lat. Im więcej będziemy krytykować dzieci, tym więcej będzie to trwało. Nasz przekaz w stosunku do dzieci odgrywa ważną rolę w utrwalaniu prawidłowych wzorców i zachowań.
Dzieci przypominają badaczy , którzy muszą eksperymentować i samodzielnie wyciągać wnioski. Jeśli wymuszamy określone zachowanie na dziecku uniemożliwiamy nabycie szacunku dla potrzeb i granic innych. Dzieci potrzebują informacji zwrotnej w czasie swojego odkrywania świata i musi ona obejmować także indywidualne granice i wartości rodziców. Co to znaczy? Oznacza to mówienie NIE kiedy chcemy wypracować określone zachowanie do określonej rzeczy.

 


Pamiętajmy!!!!
Im bardziej osobisty i zdecydowany przekaz rodziców, tym szybciej „mały badacz” dojdzie do swoich wniosków np.:
• Nie, nie kupię Ci dzisiaj słodyczy.
• Nie chcę, żebyś wyjmowała teraz garnki z szafki.
• Nie możesz dzisiaj położyć się później. Miałam ciężki dzień i chciałabym teraz trochę odpocząć.
Jeśli zamiast tego nasza odpowiedź będzie krytyczna, obciążona pretensjami lub wypowiedziana w sposób obronny (defensywny) mały badacz dużo później dojdzie do właściwej odpowiedzi lub wcale np.:
• Posłuchaj skarbie! Rozmawialiśmy już o tym wiele razy, że nie możesz jeść słodyczy codziennie. Nie będę Cię zabierała na zakupy, jeśli tak się zachowujesz!
• Kto posprząta potem porozrzucane garnki?
• Jeśli nie położysz się spać o właściwej porze, to jutro będziesz niewyspany.

 

 

Rozmawialiśmy już o tym wiele razy.
Dzieci należy wspierać w dążeniu do samodzielności i autonomii.
Wyręczając dziecko, możemy zaoszczędzić w danej chwili trochę czasu, ale na dłuższą metę jest to czas stracony.

 

 

 

„Jak znaleźć właściwy język z dziećmi”?

 

 

 

Oprócz naszych słów ważny jest ton głosu i język ciała. Wszystkie te trzy elementy muszą się razem uzupełniać czyli być połączone w przekazie tego, co mówimy do dziecka. Dziecka nie da się rozpieścić dawaniem mu za dużo tego, czego naprawdę potrzebuje. Rozpieszczone dzieci to te, które nie potrafią zaakceptować słowa NIE. Liczą, że ich życzenia będą natychmiast spełnione i zachowują się roszczeniowo. Tak rozwijają się te dzieci, które dostają za dużo tego, co niepotrzebne.
Dzieci stają się smutne, jeśli odmawia się im spełniania ich życzeń. Jeśli mają wciąż w pamięci swoje niemowlęce doświadczenie, kiedy miłość i troska rodziców była równoznaczna ze spełnieniem ich potrzeb i zachcianek, tak szybko, jak to tylko możliwe. Kiedy dorośli zaczynają mówić NIE, prowadzi to do frustracji, jednak łzy dziecka w takiej sytuacji są doświadczeniem potrzebnym. Miłość jest dawaniem dziecku tego, czego ono naprawdę potrzebuje. Słowo NIE może kosztować wysiłku, jest jednak najlepszą odpowiedzią w trosce o dobro dziecka.
Nie ma powodu uważać, że rodzice muszą za każdym razem mieć gotową, rozumną odpowiedź na prośby dziecka i że ich reakcja powinna być zawsze właściwa.
Każde NIE podlega pewnym negocjacjom. Dzięki nim lepiej poznajemy siebie i innych. Wszystko zależy też od tego, co uważamy za konsekwencję.

 

 

 

„NIE” WOBEC NASTOLATKÓW

 

 

 

Dzieci w wieku 10 do 14 lat znajdują się na etapie pośrednim pomiędzy dziecięctwem a nastoletnością. Jedenastoletnie dzieci zaczynają bardziej kierować się zasadami i normami swoich rówieśników, a mniej wskazaniami rodziców, nauczycieli i innych osób z ich otoczenia.
Oznacza to, że dzieci w tym wieku muszą nauczyć się żyć z dwoma, często sprzecznymi systemami wartości. Ważne jest aby rodzice pozostali przy swoich wartościach i aby zaakceptowali nieuchronność konfliktów z nastolatkiem. Ich NIE ma wynikać z przekonania, ale w równej mierze powinni liczyć się z prawami do sprzeciwu własnych dzieci. Trzeba zbudować most między przeszłością, a przyszłością gdzie jest to zadanie przede wszystkim dla dorosłych.
Oznacza to, prowadzenie rozmów i dyskusji z dzieckiem. Jak będą rozwiązywane konflikty przez rodziców. Konflikty i różnice zdań są w tym okresie czymś naturalnym, nienaturalne jest nieustanne zwalczanie się i wojna. Do rodziców należy zakończenie takiej wojny. Chodzi o wzajemne zaufanie i kontakt z dzieckiem w celu dbania o relację z nim. Nieufność rodzi się wtedy gdy ktoś nie spełnia naszych oczekiwań. Zaufanie ze strony rodziców może dotyczyć ich nastawienia do nastoletniego dziecka. Nastolatki przyjmują pewne przekonania rodziców a inne odrzucają.
„Czuć się odrzuconym” to klasyczne wyrażenie psychologiczne opisujące uczucia dzieci, których rodzice są emocjonalnie niedostępni. Takie dzieci w swoim dorosłym życiu, mogą czuć się odrzucone zawsze, kiedy ktoś im czegoś odmówi i powie NIE.
Dzieci potrzebują rodziców, którzy stanowią jak najlepszy wzór roli męża i żony w rodzinie. Chłopcy czerpią korzyści z przykładu ojca, który potrafi powiedzieć TAK samemu sobie i NIE żonie lub partnerce. Dziewczynki kierują się przykładem matki, przechodzą fazę sprzeciwu wobec matek, żeby dowiedzieć się na ile są od nich różne, a na ile podobne. Gdy traktuje się dzieci z troską i szacunkiem dla ich osobistych granic zaczynają robić to, o co proszą rodzice.
Prawo dziecka do mówienia NIE rozważamy z dwóch punktów widzenia – życzymy sobie, żeby względem naszych wymagań i oczekiwań były zawsze na TAK jak również obawiamy się, że nie będą umiały powiedzieć NIE względem rzeczy, które uważamy za szkodliwe i złe, na przykład umiejętność przeciwstawienia się złym wpływom kolegów i koleżanek szkolnych. Tacy koledzy i koleżanki mogą wykorzystywać fakt, że dziecko nie umie powiedzieć NIE i potrafią zmanipulować je do swoich celów. Nie ma na świecie człowieka, który znalazłby idealną równowagę między indywidualizmem, a przynależnością do grupy. Jeżeli dzieci nauczą się mówić TAK samemu sobie – czyli mówić NIE wtedy kiedy chcą zadbać o swoje potrzeby, damy im narzędzie, które będzie alarmować, gdy trzeba zareagować właściwie.

 

 

 

Artykuł powstał na podstawie książki pt „NIE z miłości” Jesper Juul
Mądrzy rodzice – silne dzieci.
Więcej na temat autora i innych jego pozycji jest w linku poniżej:

http://lubimyczytac.pl/autor/52479/jesper-juul

 

 


 

 

wzorce

 

 

 

„Dzieci, które się obdarza szacunkiem, uczą się szacunku,
dzieci, którym się służy, uczą się służyć słabszym.
Dzieci, które się kocha takimi, jakimi są, uczą się tolerancji.
Miłość (…) rozwija się jedynie z doświadczenia bycia kochanym”.

 

 

Allice Miller – cytat z książki „Mury milczenia.”

 

 


 

 

pedagog1

Bezpieczeństwo dzieci online

 

 


 

 

Rodzice szóstoklasistów

 

 

Wskazania dla rodziców uczniów klas szóstych przygotowujących się do egzaminu:
• Nie wprowadzajmy strachu, napięcia przypominając na okrągło o czekających egzaminach, nie straszmy że nie zda.
• Wzbudzajmy wiarę we własne siły i umiejętności, chwalmy za każde osiągnięcie- choćby było niewielkie.
• Rozmawiajmy spokojnie o planach życiowych, ale nie pod presją zrealizowania ich za wszelką cenę. Pomóżmy dziecku określić zainteresowania. To może być ułatwieniem profilu dalszego kształcenia.
• Nie „zaganiajmy” na siłę do wielogodzinnej nauki, lepiej mobilizujmy chęcią pomocy, wytłumaczenia czegoś, wspólnego rozwiązania zadania.
• Na wesoło powspominajmy nasze własne egzaminy i wybory, być może są zabawne sytuacje które warto sobie przypomnieć razem z dziećmi. Śmiech pozwala zmniejszać napięcie, co może się przyczynić do rozluźnienia dziecka.
• W przeddzień egzaminu nie zmuszajmy do powtarzania, wręcz przeciwnie dajmy trochę odetchnąć dziecku żeby wypoczęło i zregenerowało siły.
• W dniu egzaminu nie podawajmy żadnych środków uspakajających, nie wiadomo jak na nie zareaguje młody organizm, mogą otępić umysł.
• Obudźmy dziecko odpowiednio wcześnie, by bez nerwów przygotowało się do wyjścia i zjadło śniadanie.
• Poradźmy by, uważnie słuchało wskazówek komisji egzaminacyjnej, dokładnie czytało pytania i przemyślało treść zadań.
• Wzmacniajmy je pozytywnymi komunikatami typu dasz radę, na pewno Ci się uda, nie poddawaj się ,próbuj.
• Sami bądźmy dobrze nastawieni i ufajmy w powodzenie egzaminu własnego dziecka.

 

 

 

Jako pedagog szkolny życzę powodzenia i wytrwałości

w przygotowaniach do egzaminu!

Powyższe informacje pochodzą z miesięcznika „Głos Pedagogiczny”

 

 


 

 

pedagog1

 

Jak chwalić ?

„5 rzeczy, o których warto pamiętać rozmawiając z dzieckiem w sytuacjach trudnych „

Oferta gier edukacyjno-terapeutycznych

Gdzie wybrać się z dzieckiem?


 

przygody-fryderyki-czyli-bajki-terapeutyczne-u-iext24020948

 

Polecane

BAJKI DLA DZIECI Z PRZEKAZEM…

 

 

 

1. Bajki, które leczą. Część 1 / Doris Brett; – Wyd.2. – Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2002.
Książka jest skierowana do rodziców, którzy chcą pomóc swoim dzieciom w rozwiązywaniu nurtujących je problemów. Opowiadania dotyczą jedenastu zagadnień, między i innymi stosunków pomiędzy rodzeństwem, rozwodu, nowej rodziny, nieśmiałości. Autorka tworzy bajki, które same w sobie stanowią domową technikę terapii dzieci.

 

 

Bajki-ktore-lecza-Czesc-1_Doris-Brett,images_product,3,978-83-7489-327-5

 

 

2. Bajki, które leczą. Część 2 / Doris Brett; Wyd.2. – Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2002.
„Bajki, które leczą. Część 2″ jest skierowana do rodziców, którzy chcą pomóc swoim dzieciom w rozwiązywaniu nurtujących je problemów. Doriss Brett tworzy opowiadania dotyczące m.in. lęku przed ciemnością, moczenia nocnego, nieśmiałości, które same w sobie stanowią prostą, skuteczną, a co najważniejsze, domową technikę terapii dzieci. Terapeutami są w tym wypadku rodzice, którzy mogą nie tylko przeczytać swoim pociechom przykładowe opowiadanie o Ani, lecz również na podstawie książki nauczyć się zasad tej techniki terapeutycznej, dostosowywania jej do potrzeb własnego dziecka, a wreszcie samodzielnego opowiadania historii.

 

 

18abee9c5eba190336ee4d9845c7de66

 

 

3. Bajki terapeutyczne dla dzieci Maria Molicka. – Wyd.2 „Media Rodzina”,
Oprócz tekstów bajek, zawiera także zagadnienia teoretyczne związane z lękiem, rolą bajki w obniżaniu poziomu lęku, charakterystykę bajek terapeutycznych, ich specyfikę.
Zbiór bajek adresowanych do dzieci i rodziców, służących pomocą w usuwaniu lęków i przygotowujących dziecko do trudnych emocjonalnie sytuacji.

 

 

 

bajki-terapeutyczne-u-iext11170293

 

 

4. Bajki terapeutyczne cz.2 / Maria Molicka. – Poznań: „Media Rodzina”,
Kontynuacja książki „Opowiadania dla Twojego dziecka”. Adresowana do rodziców, terapeutów i wychowawców, którzy chcą pomóc dzieciom, stosując opowiadania – metafory.

 

 

bajki_terapeutyczne_audio_cd01
5.Opowieści o przyjaźni / Linde von Keyserlingk; przeł. z niem. Magdalena Jałowiec. – Kielce: „Jedność”, 2001.
Zawieranie przyjaźni pozwala poznać nieznane i uczy społecznych zachowań. Pomaganie dzieciom w tworzeniu bliskich więzi z innymi jest wychowywaniem do pokoju. Historie Linde von Keyserlingk opowiadają wzruszająco o przyjaźniach między dziećmi w różnym wieku. Wzruszające opowiadania o przyjaźni miedzy dziećmi, o przyjaźniach ze zwierzętami i wśród zwierząt, o przyjaźniach między dorosłymi, jak również dorosłymi i dziećmi.

 

 

oprzyjazni

 

 

 

6. Opowieści przeciwko lękom / Linde von Keyserlingk; przeł. z niem. Magdalena Jałowiec. – Kielce: „Jedność”, 2000. – 130 s.; 21 cm. – ISBN 83-7224-046-9
Opowiadania są tak zbudowane, aby słuchacz mógł się identyfikować z bohaterami oraz uczył się od nich radzenia sobie ze strachem. Dodają dziecku pewności siebie, budują poczucie bezpieczeństwa.

 

 

352x500g
7. Wiadomość od taty: terapeutyczne opowiadania o utracie i rozstaniach / Erika Meyer-Glitza; Kielce: „Jedność”, 2002.
Opowiadania terapeutyczne dla dzieci w wieku 6-12 lat o tematyce związanej z rozwodem rodziców, ze śmiercią bliskiej osoby, z utratą przyjaciela, ukochanego zwierzątka i innymi sytuacjami kryzysowymi w życiu dziecka.

 

 

352x500x

 

 

8. Wszystko będzie dobrze!: pocieszające opowiadania dla dzieci / Jana Frey; il. Erhard Dietl; – Kielce: „Jedność”, cop. 2003. – 42, [3] s. : il. kolor.; 25 cm
Kiedy dzieci zaczynają odkrywać świat, przeżywają również takie momenty, w których potrzebują wsparcia. Przedstawione w tej książce opowiadania pomogą rodzicom pocieszyć dzieci i znaleźć radę na ich ‚wielkie’ zmartwienia.

 

 

352x500bb

 

 

9. Zaczarowany róg Kamila: terapeutyczne opowiadania na dobranoc / Erika Meyer-Glitza. – Kielce: „Jedność”, 2003.
Opowiadania umieszczone w tej książce pozwolą osiągnąć spokój i odprężenie oraz sprawiają, że wytwarza się przyjemna, pełna zaufania atmosfera, w której dzieci chętnie dzielą się z rodzicami zarówno swoimi małymi zmartwieniami, jak i radosnymi przeżyciami dnia codziennego.

 

 

 

352x500

 


 

 

Demotywator

 

 

szczerosc

 


 

20140628_095238[1]Pedagog szkolny

- mgr Beata Wachnik

 

 

 

Godziny pracy:

Nastąpiły zmiany w godzinach pracy P.Pedagog od 1 grudnia 2014 r. 

 

  • Poniedziałek – 9.00 – 13.00
  • Wtorek – 9.00 – 13.30
  • Środa - 11.00 -16.30  /dzień dla rodziców/
  • Czwartek – 9.00 – 13.00
  • Piątek – 9.00 – 13.00

 


 

 

uzalenienie-od-internetu-2-728slide_20

DZIAŁANIA WSPOMAGAJĄCE RODZICÓW
GDY TWOJE DZIECKO JEST UZALEŻNIONE OD KOMPUTERA,SIECI, GIER …

 

 

 

1. Usytuowanie komputera w miejscu uniemożliwiającym dziecku izolowanie się,czyli już nie w jego pokoju.
2. Pozwolenie na korzystanie z komputera tylko w obecności rodziców lub innych osób zaangażowanych w pomoc i rozumiejących dziecko.
3. Zmienić pory korzystania z internetu (komputera) oraz robić przerwy (zlikwidować rytuał podtrzymujący siecioholizm).
4. Kontrolować codziennie wszystkie aktywności (w tym czas spędzany przy komputerze np. poprzez ustalenie z dzieckiem planu dnia (pisemnie) i wspólne podsumowanie go.
5. Zabronić używania w sieci pseudonimów i konsekwentnie reagować przy każdej próbie ich zastosowania.
6. Rozmawiać o problemie z bliskimi i znajomymi.
7. Zadbać o wykonywanie przez dziecko ćwiczeń fizycznych (co najmniej trzy razy w tygodniu po 45 minut).
8. Robić stopniowo coraz dłuższe przerwy w korzystaniu z internetu (komputera).
9. Zachęcać do stosowania technik relaksacyjnych.
10. Bardzo pomocna jest zmiana rytmu korzystania z sieci, tj. więcej krótszych, a mniej dłuższych sesji.

 

 

PAMIĘTAJ RODZICU!

 

 

PODEJMUJĄC DZIAŁANIA MUSISZ BYĆ KONSEKWENTNY, NIE WPROWADZAĆ WIELE NOWYCH ZASAD,KTÓRYCH EGZEKWOWANIE BĘDZIE NIEMOŻLIWE LUB ZBYT TRUDNE!

 

 

 

Pomocne linki:

http://www.siecioholizm.eu/mid.php?sel=zui_jakubik
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=561
http://nt.interia.pl/news-siecioholizm-jest-uleczalny,nId,647093
POLECANA LITERATURA:
Pisula Anna
Wszystko o uzależnieniu od gier komputerowych
Red : Colorful Media 2012

 


 pedagog1

 

„Polecam”

Specjalnie z myślą o rodzicach dzieci uczących się pisać zestaw ćwiczeń usprawniających rękę dziecka:

 

Ćwiczenia grafomotoryczne – usprawniające piszącą rękę.

 

 

 


 

Co jest potrzebne dzieciom?

 

 

 

 

 

CO JEST POTRZEBNE DZIECIOM

 


 

 

15

 

Jako dorośli…

 

 

„…uświadamiamy sobie jak dobrze mieć kogoś, kto zrozumie nasze negatywne uczucia. Z dziećmi jest tak samo. Muszą wiedzieć, że mogą okazać swoje uczucia i wyrazić pragnienie dotyczące rodzeństwa. Nawet te paskudne.
-Tak -odrzekł pewien tata – ale dorośli potrafią nad sobą panować. Jeśli pozwolimy aby dzieci dawały wyraz swoim uczuciom, to obawiam się, że zaczną je wyładowywać w działaniu.
- Bardzo ważne jest podkreślenie, że istnieje różnica między przyzwoleniem na wyrażanie uczuć, a przyzwoleniem na działanie – odparłam. – Pozwalamy dzieciom wyrażać wszystko co czują. Nie pozwalamy, żeby wyrządzały sobie nawzajem krzywdę. Nasze zadanie polega na tym, aby pokazać im, jak mogą wyrazić swoją złość, nie wyrządzając szkody.”

 

 

 

Dzieci uczą się głównie na drodze doświadczenia czyli obserwując, naśladując, doświadczając na sobie, a nie dzięki pouczeniom dorosłych.Dziecko potrzebuje całego dzieciństwa,aby posiąść umiejętności konstruktywnego działania.Ważne jest przewodnictwo dorosłych.Ważna postawa i sposób widzenia:kierowanie, inspirowanie, pomaganie z przejścia z punktu A do punktu B.

 

 

15081

 

 

PODSTAWOWE ELEMENTY INICJOWANIA DLA DZIECI ZMAGAJĄCYCH SIĘ Z AGRESJĄ:
dialog
• zainteresowanie
• ciekawość
• akceptacja
• osobisty feedback


1. Dialog:

Owocny dialog to taki po którym obydwie strony są mądrzejsze i wiedzą więcej o sobie i drugiej stronie.Nie wchodźcie w rolę kogoś kto wie lepiej.

 

 

 

2. Zainteresowanie:
Otwartość: potraktowanie poważnie, przyjacielskość w kontakcie.Jak bardzo zależy Ci na dobru dziecka, z którym w danej chwili masz do czynienia.Bardzo ważne jest stawianie pytań w miłej i bezpiecznej relacji.Pytania mają na celu aby w relacji dziecko dobrze się poczuło w dialogu z nami.Dziecko powinno się otworzyć żeby dać prawdziwe i sensowne odpowiedzi.
„Zauważyłam, że ostatnio dużo się złościsz na inne dzieci.Myślę że coś Ci doskwiera, coś z czym nie czujesz się dobrze, chętnie dowiedziałabym się co to jest, o ile będziesz chciał mi o tym opowiedzieć”.

 

 

 

3. Ciekawość:

Prawdziwe zainteresowanie historią każdego człowieka. Ważne jest danie przestrzeni dziecku.Kiedy już zaspokoimy swoją ciekawość ważne jest powiedzenie dziecku, co usłyszeliśmy i jak to zrozumieliśmy. Jego wyraz twarzy i gestykulacja powiedzą nam czy zgadzają się z naszym postrzeganiem.

 

 

 

4. Akceptacja:
Zdolność i postrzeganie go tak, jak ono samo siebie rozumie, zrozumieć sens jak stoi za jego działaniami i jego motywację. Akceptacja nie oznacza pocieszania czy podtrzymywania na duchu.

 

 

TWARZ DZIECKA ZAWSZE POWIE NAM

CZY UŻYWAMY WŁAŚCIWYCH ZWROTÓW!

Jopelines!

5. Osobisty feedback: to nie tylko słowa ale mowa ciała:

Język osobisty najtrafniej wyrażający własne emocje, potrzeby, wartości i myśli, który pozwala adekwatnie wyrazić to, co dzieje się, gdy przysłuchujemy się dziecku. Informacja zwrotna.

 

 

 

PROWADZĄC DIALOG Z DZIECKIEM NALEŻY UNIKAĆ:

 

1. Mówić jak najmniej o jego agresywnych zachowaniach- są one jedynie symptomem.
Każdy człowiek jest czymś więcej niż ”problemem” czy „jednostką niepodatną na działania wychowawcze”.


2.Celem dialogu nie jest zmiana zachowania dziecka, ale zbudowanie z nim mocnej relacji. Zmiana zachowania dziecka nie następuje od razu. Nie ma nic piękniejszego niż poczucie, że jest się kimś wartościowym dla drugiego człowieka.


EMPATIA: żeby rozwinąć w sobie empatię dziecko musi mieć możliwość poznawania własnych i cudzych emocji przez doświadczanie.

 

 

KIEDY DZIECKO PRZEJAWIA AGRESJĘ?

 

• trzeba przeanalizować całą jego sieć powiązań z osobami dorosłymi, ponieważ wszyscy oni są za to odpowiedzialni.


• SPÓJRZCIE NA ŻYCIE DZIECKA z jego własnej perspektywy, spróbujcie wyobrazić sobie jakby to było przeżyć jeden dzień w jego skórze.


• ROZWAŻ SWOJĄ SYTUACJĘ RODZINNĄ z ostatnich 6 miesięcy, dziecko ma 24 h na dobę dostęp do WASZYCH emocji, również tych przed, którymi chcielibyście ich uchronić.


• ZOBACZCIE swój sposób życia CZY JESTEŚCIE Z NIEGO ZADOWOLENI? Dzieci żyją w teraźniejszości.


• ZBADAJCIE najbliższe relacje WASZEGO dziecka. Kim są bliscy koledzy, którymi się otacza?


• Jaka ATMOSFERA panuje w jego otoczeniu: szkoła, dom


• nie szukać odpowiedzi w SŁOWACH dziecka.


 

 

 

źródło:
„Rodzeństwo bez rywalizacji” – A. Faber, E. Mazlish
„Agresja nowe tabu” Jasper Juul

 

 

10b8139f3752b0a8bd4d29e3acc108bc

 

 

 

 

 

http://www.youtube.com/watch?v=B5DhGuWRJeY

 

cierpliwosc rodzicow

 

 

 

 


 

1780-Maly_humanista_jak_rozwijac_zainteresowania_humanistyczne

 

 

 

„JAK ZADBAĆ O DZIECKO

W TRAKCIE ROZWODU I PO….”

 

 

 

Najważniejsze rozmawiać.

 

 

Najlepiej, by dziecko uzyskało podobne wyjaśnienie i od mamy, i od taty. Rozstający się małżonkowie rzadko czują się jednakowo pokrzywdzeni. Zwykle jest ktoś bardziej oszukany, zdradzony, cierpiący… Trudno wtedy zachować obiektywizm, rozmawiając z dzieckiem. Ale trzeba próbować, pamiętając, że potrzebuje mądrej rozmowy z matką i z ojcem. Nie muszą w niej uczestniczyć oboje naraz. To czasem bywa zresztą niewykonalne. Najważniejsze, żeby mieli wspólną koncepcję tego, jak to wszystko przekazać dziecku.

 

 

Jak o tym mówić?

 

 

Im dziecko jest młodsze, tym mniej szczegółów powinno poznać – o przyczynach i komplikacjach. Podstawowa informacja, jaką trzeba przekazać, brzmi: “Nie udało nam się. To bardzo smutne. Jest nam przykro, bo bardzo się staraliśmy”. Można się odwołać do tego, co dziecko wie, np.: “Bardzo się kłóciliśmy, nie umieliśmy ze sobą spokojnie rozmawiać, i dlatego postanowiliśmy się rozstać”. Koniecznie trzeba powiedzieć dziecku, że to rozstanie nie zmienia uczuć do niego, że nadal obydwoje rodzice bardzo je kochają i ciągle są dla niego mamą i tatą. Jeśli ojciec albo matka wyprowadzają się, trzeba zapewnić dziecko o możliwości kontaktu z osobą, która odchodzi z domu.

 

 

Trzeba ważyć słowa

 

 

Bardzo ważne jest podkreślenie, że “tata wyprowadza się, bo już mnie nie kocha, a ja nie kocham jego. Nie dlatego, że nie kocha ciebie”. To uratuje dziecko przed podświadomym braniem winy na siebie. Im mniej będzie ono miało wiadomości na temat całej sytuacji, tym bardziej będzie siebie obciążać. Zwłaszcza jeśli kiedyś usłyszało od rozgniewanych rodziców – “jak będziesz taki niegrzeczny, to się w końcu wyprowadzę”. Wtedy to były tylko głupie słowa, ale mogły głęboko zapaść w pamięć malucha.

 

 

Rozwód – czyli co?

 

 

W pierwszej rozmowie z dzieckiem warto wyjaśnić mu, czym jest rozwód. Dokąd trzeba pójść, by go uzyskać, kto o tym decyduje, jak nazywa się i wygląda miejsce, w którym zapadają takie decyzje. Dzieci czują się pewniej, gdy usłyszą takie informacje. Groźnie brzmiące słowo i cała przykra sytuacja dają się w ten sposób oswoić, przestają być tajemnicą.

 

 

Nie warto się obwiniać

 

 

W rozmowie z dzieckiem nie należy się nawzajem obwiniać. To bardzo trudne, ponieważ zwykle ludzie rozstają się w silnych emocjach. Trzeba jednak pamiętać, że rozwód to dla dziecka wystarczająca krzywda i rodzice mają obowiązek chronić je przed niepotrzebnym cierpieniem. A takie cierpienie rodzi się zawsze, gdy rozwścieczona mama nazywa ojca łajdakiem, a tata mamę skończoną kretynką. Każde dziecko kocha i matkę, i ojca. Jak ma się czuć, słysząc takie rzeczy?! Te słowa to ciężar ponad jego siły. Nie umie sobie z nim poradzić.
Dziecko to nie spowiednik

 

 

Ważne, żeby osoba, z którą dzieci zostają, nie szukała w nich powierników dla swojego cierpienia. Od tego są przyjaciele, znajomi, terapeuci – nigdy dzieci. To w dorosłych trzeba szukać wtedy wsparcia. Jedna rozmowa z dzieckiem nie wystarczy. Do tej sprawy trzeba często wracać, nawet jeśli mały rozmówca sam o nic nie pyta. Jeśli nie pyta, to nie znaczy, że nie myśli. Świadczy to raczej o jakimś poważnym problemie, którego mały czy trochę większy człowiek nie potrafi sam rozwiązać. Oczywiście takie powracające rozmowy wymagają od dorosłych ogromnego taktu i wyczucia. Nie chodzi tu przecież o żmudne wałkowanie tematu i mówienie w kółko o tym samym.

 

 

 

Wspólny płacz

 

 

 

Nie ma nic złego w tym, że dziecko jest świadkiem cierpienia rodziców. Powinno widzieć, że przynajmniej jednemu z nich rozstanie nie przychodzi łatwo. Że takie rozstanie to coś poważnego i bolesnego, z czym na początku trudno żyć. Dorośli także mają prawo do łez. Trzeba się przygotować na to, że podczas pierwszej rozmowy płaczem zareagują również dzieci. Wtedy należy je przytulić i pozwolić im płakać. Nie ma sensu pocieszanie i mówienie, że nic się nie stało i wszystko ułoży się świetnie. To nieprawda! Stało się przecież coś strasznego i wcale nie będzie świetnie. Dom, który stworzyliśmy dzieciom i sobie, nagle przestał istnieć. Jeśli dzieci reagują na wiadomość o rozstaniu rodziców płaczem lub złością, to dobrze, to znak, że czują się na tyle bezpieczne, by wyrażać swoje prawdziwe uczucia. Gorzej, kiedy milczą i zamykają się w sobie. Wtedy rodzina musi dać im szczególne wsparcie. Jestem zdania, że o rozwodzie powinna też wiedzieć nauczycielka w przedszkolu czy szkole, niania zajmująca się maluchem w domu. Łatwiej im będzie wtedy opiekować się dzieckiem i rozumieć jego potrzeby.

 

 

W morzu nienawiści

 

 

Często wzajemna nienawiść przesłania rozstającym się małżonkom cały świat. Nie widzą nawet swoich dzieci. Nie umieją i nie chcą rozmawiać. To najtrudniejsza sytuacja. Ci ludzie nie zdają sobie sprawy z krzywdy, jaką wyrządzają dzieciom. Jeśli jedna ze stron jest “przytomniejsza”, powinna szukać rady u psychologa zajmującego się terapią rodzinną. Warto korzystać z pomocy dużych ośrodków, gdzie można sprawdzić kwalifikacje osoby, która się nami zajmie.

 

 

Umieć się godnie rozstać

 

 

Coraz częściej przychodzą rodzice (jedno lub oboje), którzy chcą chronić dzieci w momencie rozwodu. Ale to są ci, którzy poradzili sobie z nienawiścią. Ci skłóceni zwykle nie szukają mediatorów. Bliscy, przyjaciele, znajomi powinni podsuwać walczącym ze sobą parom pomysł skorzystania z pomocy psychologa. Może dzięki temu rodzice i dzieci nie utoną w morzu nienawiści.

 

 

Być rzecznikiem dziecka

 

 

Ja w rozmowach z rozwodzącymi się rodzicami staram się zawsze być rzecznikiem dziecka. Używam przykładów z terapii ludzi dorosłych, którzy w dzieciństwie przeszli przez rozwód rodziców, a teraz mają kłopoty z zaufaniem komukolwiek, zbudowaniem trwałego związku. Mówię, że wzajemne obwinianie się w obecności dzieci to straszne okrucieństwo. Ich świat zamienia się wtedy w jakąś szaloną karuzelę i tracą poczucie bezpieczeństwa. Stąd biorą się problemy – od siusiania do łóżka po kłopoty w szkole. Jeśli najbliższe sercu osoby nie są godne zaufania – cały świat traci sens.
Nowa rodzina

 

 

Osoba, która odchodzi, często wiąże się z kimś innym. Gdy tata ma nową żonę – to on powinien powiedzieć o tym dziecku. Mama na pewno nie przekaże tej ważnej informacji w sposób neutralny. Trzeba też pamiętać, że nadmiar informacyjnych “rewelacji” może okazać się dla małego słuchacza nie do udźwignięcia. Nie możemy mówić o wszystkim naraz. Trzeba dać dziecku szansę, by ochłonęło, dowiedziawszy się o rozstaniu rodziców. Nie wolno mówić jednym tchem: “Rozwodzimy się, wyprowadzam się jutro do mojej nowej żony i małego synka, czyli twojego braciszka, którego na pewno polubisz”.

 

 

Oswajać powoli

 

 

Tata potrzebował zapewne nieco czasu, by w jego życiu zaszły tak poważne zmiany. Powinien więc także dać trochę czasu dziecku, aby mogło ono przyjąć to wszystko do wiadomości. Nie można beztrosko zrzucać całego ciężaru na barki małego człowieka, nawet jeśli wydaje się on taki mądry, i po prostu mieć tę sprawę z głowy. Również nadmierne zwlekanie z poinformowaniem dziecka o nowej rodzinie nie daje dobrych efektów. Ojcu czy matce jest coraz trudniej żyć w kłamstwie. Muszą tak aranżować spotkania z dzieckiem, by niczego się nie dowiedziało o nowym mężu, żonie czy potomku. Z czasem rozmowa na ten temat może być coraz trudniejsza. Znam rodziny, które umiały opanować trudną sztukę ułożenia wzajemnych kontaktów i wszyscy – nowi mężowie, żony i dzieci z różnych związków – umieją spotykać się ze sobą.

 

 

Sprawiedliwy podział?

 

 

Rozwodzące się pary zazwyczaj dzielą swój majątek na pół, by było sprawiedliwie. Ta tendencja bywa także, niestety, przenoszona na dzieci. (Córeczka z tatą a synek z mamą). Jestem zdania, że jeśli już została zerwana jedna więź – małżeńska, rodzinna, nie należy zrywać następnej – między rodzeństwem.. Pomysł “sprawiedliwego” podzielenia się dziećmi jest dobry wyłącznie dla rodziców. Obojgu pozwala czuć się nieźle – nikt nie jest nadmiernie przeciążony ani nie ma poczucia winy, że za mało zajmuje się dziećmi. Tymczasem one potrzebują poczucia bezpieczeństwa, swojego własnego miejsca. Wątpię, żeby mieszkanie na zmianę w dwóch domach zapewniało im takie bezpieczeństwo.Warto pomyśleć, czy nam, dorosłym, udałoby się żyć w ten sposób i nie zwariować? Dzielenie się dziećmi to po prostu ucieczka przed kosztami, jakie trzeba ponieść, decydując się na rozwód. To podtrzymywanie złudzenia, że wszystko układa się świetnie. Majątek podzielony, opieka nad dziećmi także. Sprawiedliwie, po równo, wygodnie – ale tylko dla dorosłych.
Mieć swoje miejsce

 

 

O wiele zdrowszy wydaje mi się pomysł pozostawienia dziecka lub rodzeństwa na stałe z jedną osobą. Ta druga ma oczywiście prawo do częstych kontaktów. Może zabierać dziecko na weekendy, wakacje. Ono ma jednak swój dom, miejsce, do którego zawsze wraca. Bardzo ważne jest, by np. spotkania z ojcem nie odbywały się w domu dzieci. To może być absolutnie nie do zniesienia dla matki – były mąż wkracza w jej życie, pije herbatę z jej kubka itd. Łatwo też wtedy o podtrzymanie złudzenia, że właściwie wszystko układa się normalnie – tata przyszedł do nas po pracy i jemy razem kolację. Tata gdzieś przecież musi mieszkać. Dziecko powinno jak najszybciej zobaczyć jego mieszkanie, mieć adres i telefon. Tam mogą być razem. W mieszkaniu ojca warto zaaranżować jakiś kącik dla dziecka.
Tata obiecał

 

 

Bardzo istotne jest dotrzymywanie obietnic. Jeśli już uda się ustalić, kiedy ojciec widuje się z dzieckiem – trzeba się tych ustaleń trzymać. Rozwód rodziców wstrząsnął dziecięcym światem. Każda złamana obietnica, odwołany lub zapomniany wspólny weekend – to dla dziecka dodatkowa porcja stresu. W tej naprawdę trudnej sytuacji trzeba dać maluchowi jak największe wsparcie. On cierpi, a osoba, która mu towarzyszy, cierpi razem z nim i często jest zupełnie bezsilna. Zdarza się, że jedna ze stron notorycznie nie respektuje zawartych umów. Trzeba o tym rozmawiać, tłumaczyć, szukać pomocy u psychologa. Czasem jedynym wyjściem z sytuacji pozostaje sąd.

 

 

Małe biedactwo

 

 

Rodzice nie muszą wspólnie ustalać do końca, co dziecku wolno, a czego nie. To normalne, że z mamą jest inaczej niż z tatą. Tak dzieje się również w pełnych rodzinach. Ale bardzo źle postępują ci dorośli, którzy tymi różnicami manipulują i wygrywają je między sobą. Na przykład nadopiekuńcza matka nie pozwala synkowi ścielić łóżka. “Ta twoja matka! Niczego cię nie uczy! – irytuje się ojciec – Ja cię wychowam!”. Matka z kolei wita syna po spotkaniu z tatą: “Ja ci pościelę łóżeczko, bo jak jesteś u ojca, biedaku, to on cię zmusza. Co to za okropny człowiek!”.

 

 

Poczucie winy złym doradcą

 

 

Byli małżonkowie często mają silne poczucie winy wobec dzieci. To bardzo zły doradca w wychowaniu. Dzieciom nie stawia się wtedy żadnych wymagań, zaspokaja każdą zachciankę, bo przecież one są takie biedne, i to przeze mnie.Rozwód jest trudny dla wszystkich, ale życie toczy się dalej. Każdy musi sobie poradzić i robić to co dawniej. Nie ma sensu np. zwalnianie dziecka z dotychczasowych obowiązków, zwłaszcza że w nowej sytuacji zwykle ich przybywa. Niebezpieczny dla wychowania jest też podział na dobrego, “odświętnego” tatę, który spełnia wszystkie życzenia (nie konsultując się z mamą), i “zwykłą” wymagającą mamę, która zapędza do mycia zębów i odrabiania lekcji.

 

 

 

Rodzice na zawsze

 

 

Skończyło się małżeństwo – nie jest się już mężem i żoną. Rodzicami będzie się zawsze. Warto o tym pamiętać i dążyć do porozumienia w kwestiach dotyczących dzieci. Jaką wybrać szkołę, gdzie posłać na wakacje, co kupić na urodziny? Taka współpraca nie oznacza przyjaźni. Przyjaźń nie wydaje mi się możliwa między ludźmi, którzy do tego stopnia nie chcą przebywać w swoim towarzystwie, że się rozwiedli. “Przyjaźń dla dobra dziecka” to zwykłe złudzenie. Podobnie jak urządzanie wspólnej Wigilii, również przez wzgląd na owo “dobro”. Spotykanie się wbrew swoim uczuciom nie jest dobrym pomysłem. Trzeba wytyczyć jasne granice i rozdzielić sprawy między rodzicami od tych między rodzicami a dziećmi. Znam wiele rodzin, którym się to udało.

 

 

 

ŹRÓDŁO:

http://osrodekregeneracja.pl/jak-pomoc-dziecku-przejsc-przez-rozwod-rodzicow/#more-2143

psychoterapeutka, dr Barbara Smolińska
literatura:
Marton Teutsch,Peter T.Coleman „Rozwiązywanie konfliktów”wyd. UJ 2005
Archibald D.Hart „Rozwód-jak ratować dzieci” wyd. w drodze 2006
Jill Burnett „Rodzicielstwo po rozwodzie” Poznań : „Rebis”, 2006.
Praca zbiorowa „Mosty-zamiast murów” PWN 2004

 

 

 

SUGESTIE CO DO ROZWODU RODZICÓW

- POSTĘPOWANIE Z DZIECKIEM

• starajcie się przedkładać nad wszystko dobro dziecka bez względu na uczucia wam towarzyszące np. zagubienie.
• starajcie się aby życie codziennie przebiegało normalnie.
• nie przenoście wrogości na współmałżonka na dzieci.
• rodzice powinni wspólnie powiadomić dziecko o nadchodzącej separacji.
• należy zapewnić dziecko że rozwód rodziców nie jest jego winą, i nie wynika z tego co ono zrobiło lub nie zrobiło.
• dajcie dziecku odczuć że rozchodzicie się ze sobą a nie z nim.
• postarajcie się nie pogrążać dziecka bez reszty, rozwiać jego nadzieje, że wszystko szybko minie i wkrótce mama i tata będą znowu razem.
• wytłumaczcie dziecku że bez względu na to co się stanie z waszym małżeństwem, ono będzie bezpieczne.Gdy jedno z rodziców odchodzi dzieci czują zupełnie zrozumiały lęk, że wszyscy je opuszczą i nikt się o nie nie zatroszczy.Należy rozwiać te obawy.

 

madrosc kubusia

 

WAŻNE!!!

 

 

 

 

1. NIE WYŁADOWYWAĆ NA DZIECKU SWOJEJ WROGOŚCI I ZŁOŚCI WOBEC NIEOBECNEGO JUŻ MAŁŻONKA
2. NIE DOPUŚCIĆ ABY DZIECI POCZUWAŁY SIĘ DO KONIECZNOŚCI OPOWIEDZENIA SIĘ PO WASZEJ STRONIE PRZECIW OJCU,MATCE
3. NIE POSŁUGIWAĆ SIĘ DZIECKIEM JAKO GOŃCEM LUB SZPIEGIEM NA WASZYCH USŁUGACH
4. PO WIZYCIE U RODZICA KTÓRY SIĘ WYPROWADZIŁ DZIECKO BĘDZIE SIĘ MUSIAŁO NA POWRÓT DOSTOSOWAĆ DO SYTUACJI.NIE ZADAWAĆ PYTAŃ I ZGRYŹLIWYCH UWAG.

 

 

ŹRÓDŁO:
Frances L,Louise Bates Ames Sidney,
„Rozwój psychiczny dziecka
2005 r GWP

 

RADOŚĆ

 inicjatywa dzieckaczytanie

 

 

 

 

 

 

 

 

========================================================================

 

 

 

9

 

 

 

JAK POMÓC DZIECKU ZROZUMIEĆ ZNACZENIE

ZASTOSOWANIA REGUŁ I ZASAD?

 

 

DLACZEGO DZIECKO ŁAMIE ZASADY,

DLACZEGO NIE SŁYSZY TEGO, CO DO NIEGO MÓWIMY?

 

 

 

Każde dziecko, aby poczuć się bezpiecznie, postrzegać świat jako zrozumiały, przewidywalny i logiczny powinno mieć wyznaczone zasady czyli normy postępowania i zachowania…
Wiemy wszyscy o zasadach, granicach jakie należy stawiać dziecku do jak najlepszego rozwoju.Warto skupiać się na tym co, należy robić, na pozytywach a nie na zakazach.Zasad nie powinno być zbyt wiele i należy je formułować konkretnie.Nasz sposób rozmowy z dzieckiem zależy od jego wieku czy młodsze czy starsze czy dorastający nastolatek.Nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć dziecka czy nastolatka przed wszystkimi potencjalnie niebezpiecznymi sytuacjami życiowymi czy błędami jakie popełnia.
Ważne jest, aby nauczyć dzieci samodzielności w dokonywaniu mądrych i samodzielnych wyborów. Może to być samodzielność w obszarze funkcjonalnym czyli umiejętności wykonywania rzeczy codziennych, załatwiania prostych a potem coraz trudniejszych spraw,dogadywania się z rówieśnikami i z osobami dorosłymi.Inna samodzielność dotyczy obszaru samodzielności decyzyjnej czyli umiejętności podejmowania decyzji i brania pełnej odpowiedzialności za swoje wybory.Z tym wiąże się dorosłość.
Uczenie się samodzielności zaczyna się już w młodszym wieku szkolnym.Małe dziecko może zadecydować, w co ubierze się do przedszkola, do szkoły, może wybrać z jakim kolegą się pobawi,czy wykona wspólnie pracę dodatkową,w jakim kole zainteresowań chce uczestniczyć itp.

 

 

Rodzice i nauczyciele mają często poczucie, że wiedzą lepiej, co dla dziecka jest najlepsze.

 

 

Kiedy dziecko ma zmierzyć się z konsekwencjami niewłaściwego wyboru? Nawet jeśli jego wybór nie będzie trafny, to może doświadczyć czegoś bardzo ważnego, pozwolimy mu poczuć się samodzielnym a przede wszystkim zmierzyć się z konsekwencjami niewłaściwego wyboru.Rolą dorosłych jest wyznaczenie „mapy” po jakiej porusza się dziecko a potem nastolatek.

 

 

Kiedy dziecko naruszy zasady lub zakaz należy szybko interweniować.

 

Wszyscy znamy słowo „konsekwencja”. Tylko konsekwencja dorosłych może nauczyć dziecko respektowania zasad.Kiedy dziecko może nie dotrzymywać umów? Może to wynikać również z naszej reakcji na łamanie zasad. Dziecko musi wiedzieć że świat konsekwencji jest światem przewidywalnym.

 

 

Dziecko często eksperymentuje,sprawdza z kim i na ile może sobie pozwolić.

 

Każdy z nas jest inny i każdy ma własną tolerancję, a także różne doświadczenia, które mają znaczący wpływ na to jak reagujemy w różnych sytuacjach.Jednak są takie sytuacje w których nie powinno się pozwolić na niekonsekwencję.Każdy z nas zna zachowania dziecka, które pociągają za sobą dalsze następstwa.Rodzice są od stawiania granic, od wprowadzania zasad.Dzieci od sprawdzania ich trwałości i skuteczności w działaniu.Ważne jest, aby dziecko, nauczyło się ponoszenia konsekwencji swoich zachowań. Ważne jest aby sprawdzać, co kryje się za łamaniem zasad.Może to być sprawdzanie,nie uznawania tej zasady,wpajania innych norm lub inne potrzeby.

 

 

Warto sprawdzić co się kryje za łamaniem i nieprzestrzeganiem zasad przez dziecko.

 

 

W szkole jako instytucji obowiązują odgórne zasady np. do co jest dozwolone na sali gimnastycznej lub podczas lekcji muzyki nie będzie dopuszczalne na uroczystym apelu czy w bibliotece.Nie wszystko jest dla uczniów oczywiste jak i dla nas nauczycieli.Warto wyjaśniać, rozmawiać na ten temat.

 

 

Zakazy typu nie bo nie…nie są skuteczne i nie spełniają swojej roli.

 

 

Każde dziecko potrzebuje rodzica tylko dla siebie, choćby na chwilę.Każdy chce czuć się wyjątkowo i być wyjątkowo kochane. Trudne zachowanie może być rozumiane, jako te które odbiega znacznie od naszych oczekiwań względem dziecka, od przyjętych zasad i norm.Na przykład dziecko używające wulgaryzmów. Zachowanie może wynikać z takich lub innych uwarunkowań środowiskowych.Samo tłumaczenie że nie należy ich używać wiąże się z „syzyfową pracą” Jeśli słowa które używa dziecko, występują na co dzień w środowisku w którym przebywa.Poza tym używanie ich wiąże się z przyzwoleniem, czy akceptacją środowiska rodzinnego.
Używanie siły ‚przemocy’ wobec innych może się również wiązać z przyzwoleniem środowiska dziecko słysząc komunikaty typu „trzeba walczyć o swoje, bo tylko silni wygrywają” podejmuje takie a nie inne działania.I stosuje się do tych „zasad” kosztem konsekwencji wyznaczanych przez nauczyciela.

 

 

Dziecko może łamać zasady i normy, bo potrzebuje jakiejkolwiek uwagi i zainteresowania dorosłych.Uwaga dorosłego nawet w takiej formie jak reprymenda czy dezaprobata, bywa
w pewien sposób nagradzająca. W szkole są rówieśnicy czyli „efekt teatru” czyli koleżanki
i koledzy.Często brak poczucia akceptowanym przez innych, budzi potrzebę zdobycia akceptacji za wszelką cenę np. wybuchy śmiechu rówieśników, poczucie ‚władzy’ nad nauczycielem tzn. potrafię wyprowadzić go z równowagi to działa. To elementy wzmacniające negatywne zachowania.

 

 

Poczucie akceptacji przez rówieśników i ‚przejęcie kontroli nad dorosłym poprzez zwracanie na siebie uwagi’ wzmacnia negatywne zachowania dziecka.

 

 

Kolejna trudnością związaną z nieprzestrzeganiem norm i zasad przez dziecko mogą być zaburzenia emocjonalne.Uczniowie nie do końca potrafią rozwinąć umiejętność radzenia sobie
z emocjami.Przeżywanie permanentnego stresu lub lęku społecznego, wygórowane oczekiwania rodziców lub trudności w nauce związane z opanowaniem materiału, sposobami uczenia się, mogą sprawić, że zachowanie ucznia odbiega od naszych oczekiwań.

 

 

Warto rozpoznać jakie uczucia kryją się pod zachowaniami dziecka.

 

 

O tym czy potrzebna jest profesjonalna pomoc z zewnątrz, decyduje analiza konkretnej sytuacji. Szkoła podejmuje działania mające na celu udzielenie pomocy dziecku,istotną rolę odgrywa tutaj współpraca z rodzicami.Ustalenie dalszej pracy z dzieckiem.Jednak czasem potrzeba jeszcze innych aktywności.Pomoc innych instytucji, wzmacnianie prawidłowych postaw i zachowań.Jeśli zapowiadamy jakieś działania.Zróbmy to. Nasze słowa powinny mieć wartość!

 

 

Dziecko, które zachowuje się w sposób nieakceptowany społecznie, najczęściej w ten sposób próbuje skupić na sobie uwagę.

 

 

Najbardziej wygaszająco w konfliktowych i trudnych sytuacjach związanych
z zachowaniem ucznia może działać nasza postawa czyli nienagradzanie złych zachowań szczególną uwagą.Oczywiście nie można udawać że się nie widzi niewłaściwego zachowania ucznia kiedy np.uczeń bije kolegę.Jednak im mniej uwagi poświęcimy ‚sprawcy’ tym lepiej.Dlaczego?
Ważne są krótkie i konkretne uwagi.Należy krótko odnieść się do zachowania dziecka,wyrazić dezaprobatę w jednym zdaniu lub dwóch słowach i skupić się na dziecku poszkodowanym, otoczyć je opieką i zainteresowaniem. Warto nazwać jego uczucia, okazać zrozumienie. Może to skutkować nie utrwalaniem negatywnego wzorca zachowania.

 

 

Nasz czas poświęcony dziecku powinien dawać jasny przekaz. Nie ‚nagradzamy negatywnych’ zachowań swoją długą uwagą bo dziecko po nią wróci – To, nad czym się skupiamy, rośnie a to, co zauważamy utrwala się.

 

 

 

Zauważając i utrwalając dobre, pozytywne zachowania sprawimy, że będą się powtarzać częściej.
W każdej klasie może się znaleźć dziecko, które przyjmuje rolę krzykacza czy agresora.Ważną rolą nauczyciela jest zauważanie i dostrzeganie pozytywnych zachowań tego dziecka, które można wzmocnić.Na przykład kiedy wychodzi z roli krzykacza czy agresora, przestaje przeszkadzać na lekcji,nie wychodzi samo z ławki,nie rozprasza itp.

 

 

Bardzo ważne jest modelowanie dobrych zachowań dzieci poprzez wzmacnianie tych zachowań -nazwanie ich,opisanie takiej sytuacji.Stanowią one nagrodę dla dziecka
Czego należy bezwzględnie unikać w komunikacji z dziećmi!

 

„To takie proste” to słowa które mogą przyczynić się do wycofania dziecka, braku chęci podjęcia trudnego zadania, opanowania materiału itp.To co nam wydaje się proste, dla uczniów może być trudne.
„zawsze, nigdy,jak zwykle,wciąż” w ten sposób możemy utwierdzać ucznia w przekonaniu ze to jest normalne, że inaczej nie potrafi i tak wróci do starych nawyków itp.
„Jesteś” etykietowanie czyli przyklejanie danego określenia przypisanego dziecku.

 

 

• Zwracając się do dzieci warto skupiać się na tym czego chcemy,czego oczekujemy a nie tylko na tym czego sobie nie życzymy.
Chwalenie ze słowem „ale” nie odnosi zamierzonego działania.”Ale” robi znaczną różnicę, znika wszystko co zostało powiedziane przed nim.Lepiej jest oddzielić to co chcemy powiedzieć dziecku.Wtedy obydwa zdania będą równoważne.

 

 

WPROWADZENIE ZASAD!

 

 

Jest podstawą dalszej pracy z uczniami.Jeżeli dziecko nie respektuje tych zasad i żadne próby powtarzania, przypominania, odwoływania nie działają.Warto powiedzieć o swoich emocjach.Odnieść się do dziecka.Jak jego zachowanie wpływa na rodzica, nauczyciela.

 

 

Odwoływanie się do własnych emocji związanych z określonym zachowaniem dziecka może przynieść większy rezultat niż ciągłe powtarzanie przyjętych zasad i norm.

 

 

Bardzo ważne jest stanowcze mówienie o oczekiwaniach jakie mamy w stosunku do dziecka.Długie wykłady, monologi związane z ocenianiem go, nie zdają egzaminu.Czasem trzeba wprowadzić konsekwencje, bezpośrednio po niewłaściwym zachowaniu – to ma działanie wychowawcze.

 

 

Przystępując do rozmowy z dziećmi, nie zakładajmy na wstępie żadnego rozwiązania,nie miejmy gotowych rozwiązań.Jeśli posłuchamy dziecko możemy wsłuchać się w to co mówi
o swoich potrzebach.Świat emocji dziecka odgrywa istotną rolę w procesie nauczania
i wychowania.Pozwolenie sobie na przeżycie emocji,pozwolenie na to dziecku,zaakceptowanie wszystkich uczuć i wyrażenie ich w sposób akceptowalny, nie raniący innych to dojrzałość emocjonalna.
TEST UMIEJĘTNOŚCI SŁUCHANIA
Komunikacja to również słuchanie. Napisz obok jeden z poniższych pasujących do Ciebie wskaźników : Nigdy, Rzadko,Często,Zawsze

 

 

1. Pochylam się w stronę rozmówcy.
2. Przez większość czasu patrzę mu w oczy.
3. Zwracam uwagę zarówno na fakty, jak i na zachowania i uczucia im towarzyszące.
4. Przytakuję i uśmiecham się.
5. Powtarzam i podsumowuję krótko to, co do mnie dotarło, by mieć pewność, że właściwie to zrozumiałam.
6. Proszę o dodatkowe wyjaśnienia, zadaję pytania wspomagające.
7. Koncentruję się na rozmówcy.
8. Nie przerywam.
9. Szczerze interesuje się tym co do mnie mówi.
10. Zwracam uwagę na język ciała mojego rozmówcy.
11. Potrafię „czytać” to, co zostało powiedziane.
12. Staram się nie oceniać tego, co zostało powiedziane, ale przyjąć to w taki sposób, w jaki do mnie dotarło.
13. Staram się zawsze nauczyć czegoś, od osoby, która mówi.
14. Potrafię słuchać także złych mówców.
Źródło: Iwona Majewska-Opiełka „Umysł lidera. Jak kierować ludźmi w progu XXI wieku”
Artykuł powstał z materiału zamieszczonego w miesięczniku „Głos Pedagogiczny” 10.2014
Polecana literatura:
Annette Kast-Zahn
„Każde dziecko może nauczyć się reguł”
1999 r GWP
Robert J.MacKenzie
„Kiedy pozwolić,kiedy zabronić”
2007 r GWP

 

========================================================================

dzieci

 

 

Jeśli dzieci żyją otoczone krytyką, uczą się potępiać.
Jeśli żyją otoczone wrogością, uczą się walczyć.
Jeśli żyją otoczone strachem, uczą się być pełne obaw.
Jeśli żyją otoczone żalem, uczą się żałować samych siebie.
Jeśli żyją otoczone wyśmiewaniem, uczą się być nieśmiałe.
Jeśli żyją otoczone zazdrością, uczą się zazdrościć.
Jeśli żyją otoczone wstydem, uczą się poczucia winy.
Jeśli żyją otoczone zachętą, uczą się wiary we własne siły.
Jeśli żyją otoczone tolerancją, uczą się cierpliwości.
Jeśli żyją otoczone pochwałą, uczą się wdzięczności.
Jeśli żyją otoczone akceptacją, uczą się kochać.
Jeśli żyją otoczone aprobatą, uczą się lubić siebie.
Jeśli żyją otoczone uznaniem, uczą się, że dobrze jest mieć jakiś cel.
Jeśli żyją otoczone dzieleniem się, uczą się szczodrości.
Jeśli żyją otoczone szczerością, uczą się prawdomówności.
Jeśli żyją otoczone uczciwością, uczą się sprawiedliwości.
Jeśli żyją otoczone dobrocią i troską, uczą się szacunku.
Jeśli żyją otoczone bezpieczeństwem, uczą się wiary w siebie i ludzi.
Jeśli żyją otoczone przyjaźnią, uczą się, że świat jest dobrym miejscem do życia.”

 

Źródło:
Dzieci uczą się tego, czym żyją (1972), cyt. za: Wess Stafford, Dean Merrill,

Zbyt małe, by zignorować”

 

 

=======================================================================

 

d850b1f700287776499db8e8

 

 

 

Jak kochać i wymagać?

 

 

Jak kochać i wymagać..?

 

 

jak-kochac-dziecko-b-iext7134218

 

 


 

 

Latwo-kochac-trudno-dyscyplinowac-Siedem-umiejetnosci-niezbednych-do-przeksztalcenia-konfliktu-we-wspolprace-1903-1

 

 

=======================================================================

 

pedagog1

                      Polecam…

 

 

 

Mała tolerancja na indywidualność dziecka…

 

 

========================================================================

 

 „Nie ucz dziecka jak być bogatym.

Naucz go jak być szczęśliwym,

a będzie znało wartość

różnych rzeczy, a nie ich cenę.”

 

 

[Galleries 747 not found]

 

 

=======================================================================

e97ecfb017c0317d5646ca85f276a299

 

CIEKAWOSTKA

 

 

Telewizja w tle bardzo szkodzi dzieciom!!!

 

 

 

(PAP) – Włączony telewizor, nawet jeśli jedynie tworzy tło dla codziennej aktywności, może bardzo szkodzić dzieciom. Naukowcy udowodnili, że telewizja w tle opóźnia rozwój poznawczy dzieci, zaburza proces uczenia się i powoduje problemy z koncentracją uwagi.

 

 

 

Międzyuczelniany zespół badawczy pod kierunkiem prof. Deborah Linebarger z Uniwersytetu Iowa przeanalizował wpływ telewizji na rozwój społeczny i emocjonalny dzieci. Prześledzono dane zebrane od ponad 1150 rodzin z dziećmi między 2. a 8. rokiem życia. Uwzględniono takie czynniki, jak demografia rodziny, styl wychowania, używanie różnych multimediów.
Okazało się, że istnieje wyraźny związek pomiędzy eksponowaniem dzieci na grający w tle telewizor, a ich funkcjami wykonawczymi – ważnym aspektem uczenia się i rozwoju. Było to szczególnie widoczne wśród dzieci z rodzin określonych przez naukowców mianem „wysokiego ryzyka”, czyli żyjących w ubóstwie lub niewykształconych. „Jednak nawet u maluchów z tych rodzin ograniczenie telewizji w tle oraz zezwalanie na oglądanie wyłącznie odpowiednio dobranych programów edukacyjnych, spowodowało znaczący wzrost funkcji wykonawczych” – podkreślają badacze.

 

 

 

„Tak więc rodzicu, upewnij się, że włączasz dziecku odpowiednie programy, które pomagają stymulować jego rozwój, i oglądaj je razem z nim. A kiedy się skończą – wyłącz telewizor” – radzi Linbarger.

 

 

 

Wcześniejsze badanie przeprowadzone przez zespół prof. Linbarger wykazało, że amerykańskie dzieci narażone są na grającą w tle telewizję średnio przez cztery godziny dziennie. Tymczasem takie tło, zdaniem naukowców, w bardzo dużym stopniu odwraca uwagę tych dzieci od innych rodzajów aktywności, takich jak zabawa i nauka.(PAP)

 

 

 

Źródło:

http://www.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=infopakiet&dz=nauka&idNewsComp&filename&idnews=173970&data&status=biezace&_CheckSum=1721517779

 

 


 

pedagog1

„Czy krzyczeć na dziecko?”

 

Chyba najtrudniejszym aspektem rodzicielstwa jest panowanie nad własnymi emocjami. Czasami zachowanie dziecka powoduje, że mamy ochotę krzyczeć ze złości. Można ulec emocjom, wykrzyczeć się, a potem zmierzyć się z poczuciem winy lub oprzeć się chęci wykrzyczenia i wyciszyć. Innymi słowy można eskalować nerwową atmosferę lub spróbować zachować spokój i opanować sytuację.

 

 

 

Łatwo ulec emocjom wtedy, gdy granice nie zostaną zawczasu wyznaczone, a zachowanie dziecka jest drażniące. Niektórzy rodzice tak bardzo starają się wykazać cierpliwością, że sytuacja wymyka się im spod kontroli i coś w nich w końcu pęka.
Najlepiej zareagować, zanim cierpliwość się skończy – wtedy jest większa możliwość podjęcia konstruktywnych zachowań. Kluczem do pozytywnych zmian jest wyznaczenie granic, zanim pojawią się trudne emocje. Najlepiej zacząć działać od razu, gdy tylko coś przestaje ci odpowiadać. Krzyk nie jest rozwiązaniem. To chwila, aby w konstruktywny sposób opanować sytuację – wychodząc naprzeciw potrzebom wszystkich uczestników interakcji, w tym także swoim własnym.

 

 


Co zrobić w takiej sytuacji?
1.Przede wszystkim zabierz dziecko z sytuacji zagrożenia. I ukój jego płacz. Pod żadnym pozorem nie krzycz. Lepiej ugryź się w język, bo po wybuchu, gdy emocje opadną, zostanie tylko poczucie winy. Najważniejsze, aby wszyscy czuli się bezpiecznie.

 


 

2.Uświadom sobie, że to nie jest sytuacja kryzysowa. W przypływie złości pojawia się nieodparta chęć reagowania, najczęściej skanalizowania swoich emocji na dziecku. Pora się zatrzymać, wziąć głęboki oddech i powtórzyć parę razy: To nie jest sytuacja kryzysowa.

 


 

3.Daj sobie chwilę na wyciszenie.

 


 

4.Zmień sposób myślenia, dzięki temu zmienisz swoje emocje.Jeśli myślisz, że dziecko jest „nie do ogarnięcia” z którego wyrośnie tyran, ciężko będzie się uspokoić.

 


5.Gdy już jesteś spokojny, wróć do dziecka i ustal wszystkie niezbędne granice
(swoje i dziecka) w łagodny sposób. Pamiętaj o tym, że dajesz dziecku przykład, jak regulować emocje.

 


6.Gdy wszyscy ochłoną, pora porozmawiać o tym, co zaszło.

 


7.Gdy oboje jesteście spokojni i czujecie więź, czas na naukę.Wytłumacz dziecku, jak radzić sobie z podobnym zachowaniem w przyszłości: Wiem, że byłeś wściekły. Nie pozwolę ci bić brata. Rozumiem, jak to jest być wściekłym. Jak możesz się zachować następnym razem? Powiedzieć o tym? Tak, co jeszcze? Myślisz, że możesz poprosić mnie o pomoc? Możesz tupać nogami, tak! Spróbujmy! Co możesz powiedzieć bratu następnym razem?.
Zwróć uwagę, że nie pouczasz dziecka. Zamiast tego nazywasz jego uczucia i je wspierasz.

 


 

8.Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Jeśli nie jesteś w formie, bardzo łatwo o sytuację zapalną. Chwila nieuwagi może doprowadzić cię do ostateczności. Jesteś w stanie zaoferować swojemu dziecku tyle spokoju i uwagi, ile masz, zadbaj więc o siebie. Porozmawiaj z zaprzyjaźnioną mamą o trudnych sytuacjach. Wyłącz komputer wcześniej i idź spać. Razem z dzieckiem śmiejcie się z drobnych przeszkód losu. Spróbuj się zatrzymać i naprawdę cieszyć rodzicielstwem, nawet jeśli wokół jest wyłącznie chaos i bałagan.

 


9.Dopóki się nie nauczysz – po prostu próbuj.

 

———————————————————–

 

Nie obawiaj się, że twoje dziecko nie oduczy się niepożądanych zachowań, jeśli będziesz spokojnie reagować. Badania pokazują, że kiedy rodzice się denerwują, dzieci denerwują się jeszcze bardziej – mózg wyłącza wtedy funkcję uczenia się.
Najskuteczniej działają granice wyznaczone z empatią, dzięki temu zmniejsza się poziom stresu u dziecka. Gdy czuje się bezpieczne i spokojne, można przedyskutować problem. Jeśli rodzic zachowuje się tak, jakby nastąpiła sytuacja kryzysowa, dziecko może zacząć wymykać się spod kontroli.
Polecana literatura:
„Jak mówić żeby dzieci nas słuchały.Jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły”

 

 

Faber Adele,
Mazlish Elaine

 

========================================================================

 

samotnosc

ZASADY DOBREGO

I BEZPIECZNEGO

ZACHOWANIA SIĘ W SZKOLE

 

 

 

W czasie lekcji:

 

 

• Staramy się nie spóźniać na lekcje.
• Na zajęciach zachowujemy ciszę i słuchamy tego co mówi nauczyciel.
• Nie przerywamy nauczycielowi jak i uczniom.
• Nie naśmiewamy się z innych.
• Jesteśmy wobec siebie pomocni i koleżeńscy.
• Starannie odrabiamy prace domowe.
• Aktywnie bierzemy udział w lekcji.
• Posiadamy wyciszone lub wyłączone tel. komórkowe.
• Siedząc w ławce siedzimy prosto!
• Wychodząc z klasy nie przepychamy się.
• Dyżurny klasowy pamięta o swoich obowiązkach.
W czasie przerwy:

 

 

• Wchodząc do szatni rozbieramy się lub ubieramy i wychodzimy.Nie przesiadujemy w niej.Ubranie wieszamy na wieszaku, obuwie trzymamy w worku lub stawiamy na półce do obuwia
• W szkole obowiązuje nas obuwie zmienne z zawiązanymi sznurówkami
• Oczekując na lekcje układamy teczki w rzędzie pod ścianą
• Po dzwonku ustawiamy się w parach przy klasie, w której mamy lekcje
• Przebywamy na korytarzach, gdzie mamy lekcje (wyjątek stanowi wyjście do sklepiku,biblioteki,toalety i na obiad)
• Zachowujemy zasady bezpiecznego poruszania się po schodach-wchodzimy
i schodzimy zawsze stroną prawą
• Podczas przerwy:nie krzyczymy,nie biegamy i nie popychamy kolegów
• Jeżeli przypadkiem kogoś potrąciliśmy lub uraziliśmy, niezwłocznie go przeprosimy
• Oczekując w kolejce po obiad lub do sklepiku nie krzyczymy i nie przepychamy się
• Spożywając posiłek obiadowy przestrzegamy obowiązującego tam regulaminu
i podstawowych zasad higieny(przed jedzeniem myjemy ręce) oraz zasad dobrego zachowania przy stole (m.in. życzymy sobie „smacznego”), podczas jedzenia nie mówimy,przeżuwamy bezgłośnie z zamkniętymi ustami, kończąc posiłek wycieramy usta serwetką i palce serwetką lub myjemy ręce.
• Karteczki, papierki po smakołykach, śniadaniu, ogryzki wyrzucamy do kosza
na śmieci
• Zachowujemy czystość!
• Nie opuszczamy terenu szkoły bez pozwolenia!

 

 

Nie zapominamy o stosowaniu ważnych słów:
„Dzień dobry”, „Dziękuję”, „Proszę”, „Przepraszam”, „Do widzenia”

 

 

 

========================================================================

o-ADHD-facebook

ADHD- ZESPÓŁ NADPOBUDLIWOŚCI PSYCHORUCHOWEJ

 

 

 

Zespół nadpobudliwości psychoruchowej jest najczęstszym, zaburzeniem rozwojowym dotyka około 5%dzieci.Wczesne rozpoczęcie leczenia,farmakoterapii,psychoterapii i edukacji we współpracy z rodzicami i nauczycielami stwarza szansę na zmniejszenie nasilenia się objawów. Najważniejsze, że poprzez zrozumienie i wiedzę na temat występującego zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi może się poprawić znacznie funkcjonowanie psychospołeczne dzieci. Aby współpracować z rodzicami trzeba mieć wiedzę na temat zaburzeń rozwojowych dziecka,rozumieć jego zachowania, znać zasady leczenia i wierzyć w skuteczność prowadzonych oddziaływań wychowawczych. Czy jest to możliwe? Na to pytanie każdy może sobie odpowiedzieć sam, czytając informacje zamieszczone poniżej tego artykułu.Zainteresowanych odsyłam do książki podanej poniżej.

 

 

W dzisiejszych czasach o nadpobudliwości psychoruchowej pisze się więcej niż kilka lat temu,co doprowadziło do powierzchownego nadawania etykietki „nadpobudliwy”. Mówiąc
o nadpobudliwych dzieciach w szkole mamy na myśli grupę upartych dzieci, które nie słuchają poleceń, są zuchwałe i wybuchowe, gdzie może dochodzić do gryzienia, kopania lub wulgarnego obrażania innych. Wyżej wymienione dzieci mogą cierpieć na zespół nadpobudliwości psychoruchowej, jednak nie można tego ustalić tylko i wyłącznie na podstawie wyżej wymienionych objawów.

 

 

WAŻNE!!!

 

 

Termin „zespół nadpobudliwości ruchowej” nie jest synonimem
• niespokojnego dziecka
• żywego temperamentu
• zaburzeń zachowania
• agresji
• celowego łamania norm
Aby rozpoznać ADHD, konieczne jest stwierdzenie objawów:
• zaburzeń koncentracji uwagi
• nadruchliwości
• nadmiernej impulsywności

 

 

Dziecko nadpobudliwe nie ma czegoś za dużo (np. za dużo energii,za wiele emocji) Ma za mało zdolności do wewnętrznej kontroli i hamowania swojego zachowania.

 

 

U dziecka z rozpoznaniem ADHD rozpoznajemy pewien wzór zachowania.Dzieci te, są nieuważne,impulsywne,bardzo często nadruchliwe.Kłopoty z koncentracją uwagi,nadruchliwością uwagi i nadmierną impulsywnością są cechami, co z definicji oznacza, że występują one u wielu osób.Jednak różnica między spokojnym i wyciszonym dzieckiem a jego rówieśnikiem z ADHD polega na nasilaniu się tych cech co przyczynia się do utrudniania codziennego funkcjonowania
i taką cechę zaczynamy nazywać objawem.
Dzieci z ADHD są normalne.Odbierają świat prawidłowo,choć szybciej i bardziej chaotycznej, często pomijają istotne dla innych szczegóły.Wolniej i wybiórczo uczą się obowiązujących norm.Mają kłopoty z koncentracją, nadmierną ruchliwością i nadmierną impulsywnością.

 

 

PROBLEMY KTÓRE MOGĄ SIĘ WIĄZAĆ Z ADHD:

 

 

 

• konsekwencje zdrowotne, takie jak częstsze i poważniejsze urazy,otyłość
• słabsze w stosunku do możliwości osiągnięcia szkolne, niższe wykształcenie
• niska samoocena
• niepodejmowanie odpowiednich do możliwości rół społecznych
• konflikty z rówieśnikami i dorosłymi
• osobowość antyspołeczna
• konflikty z prawem,większe ryzyko trafienia do więzienia
• uzależnienie od alkoholu,narkotyków,papierosów
• problemy finansowe,długi
• depresja
• zaburzenia lękowe

 

 

DIAGNOZA:

 

 

1.Nasilenie objawów musi być większe niż normalny obraz danej cechy u dzieci w tym samym wieku.
2.Objawy muszą powodować pogorszenie funkcjonowania
3.Objawy są stałą cechą występującą od lat.Powinny były ujawnić się przed 7 rokiem życia
4.Objawy zespołu nadpobudliwości psychoruchowej nie są częścią innego zaburzenia
Z CZYM NIE MYLIĆ ADHD
• choroby somatyczne
• zaburzenia psychiczne
• wpływ środowiska

Bardzo trudno jest żyć i poznawać świat, gdy inni uważają, że zawsze zachowujemy się źle
i nic nam nie wychodzi!!!

 

 

 

ISTNIEJE KILKA METOD, KTÓRYCH ZASTOSOWANIE JEST NIEZBĘDNE
W PRZYPADKU PRACY Z DZIEĆMI Z ADHD SĄ TO:

 

 

 

1.Zdobywanie wiedzy i szukanie nowych informacji.Im więcej wiemy o danym problemie, tym lepiej go rozumiemy i łatwiej nam znaleźć sposób poradzenia sobie z nowymi trudnościami.Warto konsultować się ze specjalistami w/w dziedzinie w celu uzyskania dodatkowych informacji na temat dziecka
2. Praca na pozytywach
3.Zasady i konsekwencje
4.Specyficzne strategie radzenia sobie z objawami ADHD

 

 

WSKAZÓWKI DO WYKORZYSTANIA:

 

 

• jeśli wykonywane zadanie jest ciekawe, wtedy łatwiej je wykonać- zabawa z dzieckiem
w wyszukiwanie ciekawych informacji
• kolorowe interesujące książki, które ułatwią dziecku naukę
• możliwość skorzystania z edukacyjnych programów komputerowych
• dobry przykład-zaglądanie do książki przy dziecku
• organizowanie wycieczek np. do muzeum, z wykorzystaniem wiadomości zdobytych
w szkole.

 

 

BARDZO WAŻNA JEST SAMOOCENA

 

 

SAMOOCENA zależy od poczucia przynależności do grupy i możliwości właściwego funkcjonowania w tej grupie!!!
ZASADY TWORZENIA ZASAD DO PRACY Z DZIECKIEM Z ADHD
1. Dziecko z ADHD potrzebuje konkretnych i jasnych informacji, jak powinno się zachowywać np.Obiad jemy, siedząc przy stole.
2. Zasady formułujemy krótko im mniej wyrazów tym łatwiej zapamiętać i powtórzyć.
3. Zasady formułujemy pozytywnie-są wtedy wskazówkami i nie pokazują innych nieakceptowanych sposobów postępowania.
4. Dziecko może jednocześnie przyswoić nie więcej niż 2-3 zasady.
5. System zasad jest dynamiczny a nie statyczny.Dopasowujemy go do zmieniającej się rzeczywistości.
6. Zasady obowiązują obie strony, co oznacza że powinny je przestrzegać wszyscy domownicy,nawet jeśli nie są wygodne dla osób dorosłych.
7. Zasady powinny być przypominanie tak często, jak to jest potrzebne.
8. Zasad trzeba przestrzegać zawsze, inaczej dziecko przestaje wierzyć, że są one wprowadzane na serio.
9. Nie pozwalamy na dyskusję o zasadach w odniesieniu do konkretnej sytuacji.

 

 

Szczegółowe wskazówki do pracy i zajmowania się dzieckiem z ADHD można znaleźć
w książce:

 

 

„ADHD -zespół nadpobudliwości psychoruchowej
Przewodnik dla rodziców i wychowawców” praca zbiorowa
Wydawnictwo GWP Gdańsk 2007r.

 

 

Pamiętaj!!!
Rodzice dzieci ze zdiagnozowanym zespołem nadpobudliwości psychoruchowej bywają często zmęczeni, znacznie bardziej niż inni rodzice.

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.